Nie było od czasów (Edwarda) Gierka w Polsce takiej eksplozji wydatków w jednym roku, jaką PiS planuje na rok 2020. Spowalnia tempo wzrostu gospodarczego i dochody z VAT-u nie będą tak rosły, jak w latach poprzednich. Już pierwsze sygnały wskazują, że zamiast 9 procent przyrostu dochodów z VAT-u mamy przyrost tylko o 2,5 procent - powiedział Petru.

"Piątka Kaczyńskiego". Jakie będą jej polityczne skutki? [STUDIO DGP]

Zwrócił uwagę, że wraz z innymi ekonomistami podpisał list, w którym wskazali, że to, co PiS proponuje na przyszły rok jest niezgodne z ustawą o finansach publicznych, która mówi o regule wydatkowej.

Ma ona (reguła wydatkowa - PAP), upraszczając, pozwalać na trzymanie budżetu w ryzach. To co w tym momencie zostało zaproponowane przekracza regułę wydatkową o ok. 70 mld zł. Nie dziwię się zamieszaniu wokół minister finansów Teresy Czerwińskiej, bo każdy odpowiedzialny szef tego resortu powinien w takiej sytuacji podać się do dymisji. Programy socjalne w różnej formie mogą być akceptowalne, ale nie w formie zagrażającej stabilności nie tylko finansów publicznych, ale całej polskiej gospodarki - wskazał lider partii Teraz!.

Petru zbierał we wtorek w Toruniu podpisy pod obywatelskim projektem ustawy w sprawie przywrócenia handlu w niedziele. Aby projekt mógł zostać wniesiony do Sejmu, obywatelski Komitet Inicjatywy Ustawodawczej "Uwolnijmy handel" powinien zebrać co najmniej 100 tys. podpisów.

Na razie podpisy zbierane są głównie w dużych miastach - akcję podobną do tej w Toruniu przeprowadzono wcześniej w Warszawie, Krakowie, Poznaniu i Katowicach. W każdym z tych miast w ciągu kilku godzin zebrano - według organizatorów - ponad tysiąc podpisów.

Z danych Biura Analiz Sejmowych wynika, że polskie małe sklepy straciły w wyniku zakazu handlu w niedziele przychody na poziomie 20-30 procent. Rozmawiamy z ludźmi i spotykamy wielu, którzy pracują w placówkach handlowych. Okazuje się, że muszą pojawiać się w pracy 15 minut po północy w nocy z niedzieli na poniedziałek, aby przygotować sklep do pracy w poniedziałek. Coś, co miało chronić pracowników i dawać im wolną niedzielę, w efekcie powoduje, że muszą oni pracować przez całą noc. Kto na tym zakazie zyskał? Wielkie sieci, w których sprzedaż wzrosła o 8 procent. Zyskały też stacje benzynowe, w których sprzedaż wzrosła o 13 procent. Ktoś być może miał szczytne idee, żeby pracownicy mieli wolną niedzielę, ale efekt jest taki, że zamiast wolnej niedzieli mogą stracić pracę - powiedział Petru.

Z danych, które przedstawił Petru, wynika, że od wprowadzenie w Polsce zakazu handlu w niedzielę "padło" w Polsce 16 tysięcy małych sklepów, z czego ok. połowy wprost przez te przepisy. Ocenił, że Polacy są wkurzeni na zakaz handlu.