Chodzi o artykuł tygodnika "NIE" "Nieletnia laska marszałkowska".

W zeszłym tygodniu Radio ZET podało, że do prokuratora generalnego, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i premiera Mateusza Morawieckiego wpłynęło zawiadomienie dotyczące przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez szefa CBA Ernesta Bejdę. Według Radia Zet, złożył je prawnik b. agenta CBA, który twierdzi, że w Biurze zatuszowano skandal obyczajowy z udziałem ważnego polityka PiS z Podkarpacia.

Polityk SLD Andrzej Rozenek w tygodniku "NIE" w artykule "Nieletnia laska marszałkowska" stwierdził, że chodzi o marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Jak napisał, z doniesienia b. agenta CBA wynika, że "wszedł (on - PAP) w posiadanie nagrania wideo, na którym marszałek Kuchciński obcuje płciowo z nieletnią prostytutką pochodzenia ukraińskiego".

Dyrektor CIS poinformował we wtorek PAP, że w związku z publikacją tygodnika, w poniedziałek szefowa Kancelarii Sejmu złożyła zawiadomienie do Prokuratury Krajowej o możliwości popełnienia przestępstwa. Grzegrzółka dodał, że we wtorek "działania na drodze prawnej" rozpoczął pełnomocnik marszałka Kuchcińskiego.

Jako pierwszy o zawiadomieniach napisał we wtorek portal tvp.info. Według jego ustaleń, zawiadomienia dotyczą "znieważenia funkcjonariusza publicznego oraz zniesławienia". "Ponadto wydawca tytułu otrzymał wezwanie przedsądowe z żądaniem publikacji przeprosin oraz wpłaty zadośćuczynienia w wysokości 15 tys. zł na rzecz Caritasu" - poinformował portal.

W poniedziałek Grzegrzółka podkreślił w rozmowie z PAP, że Kuchciński "wobec bezprecedensowych, kłamliwych i obrzydliwych insynuacji, które pojawiły się w przestrzeni publicznej, marszałek Sejmu będzie stanowczo bronił swojego dobrego imienia, powagi reprezentowanego urzędu oraz swoich bliskich".

Jak poinformował, Kuchciński zapowiedział "zdecydowane działania na drodze prawnej, z wykorzystaniem wszelkich możliwości postępowania karnego oraz cywilnego". "Oszczerstwa i pomówienia - kolportowane w szczególności w mediach społecznościowych - to rzecz w najwyższym stopniu skandaliczna, wobec której nie można pozostać obojętnym oraz bezbronnym" - zaznaczył dyrektor CIS.

W poniedziałek posłowie PO-KO zapowiedzieli na konferencji prasowej w Sejmie złożenie wniosku do marszałka Kuchcińskiego o rozszerzenie porządku najbliższego posiedzenia Sejmu (3-4 kwietnia) o informację koordynatora ds. służb specjalnych Mariusza Kamińskiego na temat działań, jakie podejmowało CBA w sprawie "afery podkarpackiej".

Politycy PO-KO podkreślili również, że oczekują, iż w tej sprawie głos zabierze sam marszałek Kuchciński. "Powaga Sejmu RP tego wymaga" - oświadczyli.

Zdaniem posła Marcina Kierwińskiego sytuacja ta wygląda bardzo poważnie. - W tle "afery podkarpackiej", afery, która może polegać na skręcaniu sprawy przez CBA, w tle seks-afery pojawiają się nazwiska polityków PiS. Pojawia się nazwisko drugiej osoby w państwie - podkreślił poseł PO-KO.

Przez trzy tygodnie w tej sprawie wydaje się, że CBA nie zrobiło kompletnie nic. Dlatego będziemy wnioskowali do pana marszałka Kuchcińskiego, aby na tym posiedzeniu Sejmu (3-4 kwietnia) pan marszałek Kuchciński zaprosił szefa CBA Ernesta Bejdę - ale przede wszystkim ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego - aby przed polskim Sejmem złożyli informacje na temat działań jakie podejmowało CBA w sprawie "afery podkarpackiej". W sprawie tego, w jaki sposób CBA zajmowało się tą sprawą, w jaki sposób weryfikowane były doniesienia, które przyniósł do CBA agent z tego biura - poinformował Kierwiński. - Oczekujemy też, że wreszcie w tej sprawie zabierze głos sam marszałek Kuchciński. Powaga Sejmu RP tego wymaga - dodał.

Poseł Paweł Olszewski powiedział, że nie wyobraża sobie sytuacji, by przy tak poważnych zarzutach i wątpliwościach "przedstawiciele władzy zaangażowani w opisany proceder, chowali głowę w piasek".

Tu bezwzględnie musi być wiedza, musi być informacja. Jeśli tego typu informacje są nieprawdziwe, to każdy polityk dbający o siebie pierwsze co robi, to wychodzi dementuje i idzie na drogę prawną. Tu mamy do czynienia z próbą uniknięcia tego tematu i z próbą całkowitego braku chęci do tego, aby odpowiedzieć na zadawane przez nas pytania - zauważył Olszewski.