- Wszystkich nas łączy to, że jesteśmy zwolennikami rozdziału Kościoła od państwa, chcemy, żeby nasze państwo funkcjonowało według cywilizowanych standardów europejskich – mówiła na wspólnej konferencji przedstawicieli SLD, Zielonych, Partii Razem, Inicjatywy Feministycznej i innych organizacji Bożena Przyłuska, pełnomocniczka komitetu inicjatywy ustawodawczej o jawności przychodów kościołów i związków wyznaniowych oraz likwidacji ich przywilejów finansowych. Konferencja została zorganizowana przy wejściu do stacji Metro Centrum w Warszawie.

- W tej chwili relacje finansowe między Kościołem a państwem w Polsce nie spełniają tych europejskich standardów cywilizacyjnych, są raczej zgodne ze standardami środkowej Afryki – dodała.

Poinformowała, że inicjatywa została zarejestrowana przez marszałka Sejmu i komitet właśnie startuje ze zbiórką 100 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy. Zamierza je zebrać do 19 czerwca br.

- Rozpoczynamy zbieranie podpisów w ponad 30 miejscowościach w całej Polsce, w gronie ponad 40 organizacji, w tym partii SLD, Razem, Zielonych, Inicjatywy Feministycznej, Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, Ruchu Dziewuch, Obywateli RP, oddziałów regionalnych KOD i wielu innych organizacji obywatelskich – mówiła Przyłuska.

Pełnomocnik zwracała uwagę, że obecnie, w myśl konkordatu, np. Kościół katolicki jest zwolniony z obowiązku prowadzenia księgowości, ujawniania swoich przychodów lub majątku. - Uważamy, że ta sytuacja jest niezdrowa i sprzyja korupcji politycznej – oceniała.

Dlatego komitet w swoim projekcie ustawy "świeckie państwo" proponuje wprowadzenie pełnej jawności przychodów kościołów i związków wyznaniowych. Proponuje też zobowiązać kościoły do informowania organów skarbowych o wysokości uzyskanych przychodów. Informacje te miałyby być dostępne w biuletynie informacji publicznej. Ponadto państwo byłoby zobowiązane do ujawniania, "jakiej wysokości przysporzenia majątkowe płyną od państwa do kościołów i związków wyznaniowych".

Obecnie, jak mówiła Przyłuska, takiego centralnego rejestru nie ma, więc nie ma np. rejestru ziemi posiadanej przez Kościół katolicki, choć "Kościół jest największym posiadaczem ziemskim i największym beneficjentem dopłat unijnych".

Ponadto projekt ma zlikwidować "przywileje finansowe, które w sposób nieuzasadniony otrzymały kościoły i związki wyznaniowe". Chodzi o zniżki i preferencje przy zakupie ziemi, a także o odliczenia od dochodu darowizn od podmiotów gospodarczych na cele kultu. - Państwowe spółki mogą w ten sposób wynagradzać Kościół za przysługi na rzecz np. partii politycznych, co jest korupcjogenne - przekonywała pełnomocnik.

Inicjatywa w swoim projekcie chce też zlikwidować możliwość zwolnienia dochodów przeznaczonych na inwestycje z podatku dochodowego, jeśli dochody te przeznaczane są na inwestycje kościelne. - Chcielibyśmy przywrócić w Polsce normalność, chcielibyśmy, by ranga Kościoła katolickiego była taką samą rangą jak wszystkich innych organizacji – zaznaczyła Przyłuska.

- Badania pokazują, że coraz więcej Polaków chce rozdziału Kościoła od państwa, ponieważ nie chcą oni ciągłego wtrącania się Kościoła do stanowienia prawa, nie chcą, aby Kościół doił budżet państwa i wyciągał pieniądze na swoje potrzeby – powiedziała Joanna Senyszyn z SLD. - Kościół nie powinien być, jak dotąd, świętą krową, która może sobie na wszystko pozwolić i która z niczym się nie liczy – dodała.

Zdaniem Senyszyn wśród różnych programów "plus" to "kler jest najbardziej plusowaną warstwą zawodową w Polsce, ponieważ ok. 7 mld zł rocznie Kościół dostaje z budżetu". - Jeśli te 7 mld zł podzielić na 30 tys. księży i 12 miesięcy, to okazuje się, że 20 tys. zł plus miesięcznie przypada na każdego księdza – oceniła Senyszyn.

- Wszystkich nas łączy pewien rodzaj opozycji. Kiedyś opozycja demokratyczna walczyła o rozdział Kościoła od państwa, żeby Kościół miał wolność sprawowania kultu. W tej chwili my walczymy o rozdział Kościoła od państwa i przejmujemy tę pałeczkę demokratycznej opozycji, ponieważ tamten postulat gdzieś się zagubił i Kościół ma bardzo dużo wpływów w państwie – powiedziała Agata Czarnecka z Inicjatywy Feministycznej. Zaznaczyła, że większość sygnatariuszy to osoby niewierzące, ale są wśród nich także osoby wierzące.