W czasie niedzielnej konwencji w Krakowie politycy PiS zapowiedzieli wprowadzenie nowego, comiesięcznego dodatku 500 zł dla dorosłych osób niepełnosprawnych.

Michałkiewicz zapowiedział, że projekt w tej sprawie zostanie uchwalony przez Sejm w ciągu najbliższych miesięcy. - Pracujemy nad tym, żeby ten projekt jak najszybciej ujrzał światło dzienne. Chcemy, aby był on uchwalony jeszcze w tej kadencji Sejmu, czyli w najbliższych miesiącach. Czasu jest naprawdę bardzo mało - powiedział Michałkiewicz.

Jak zaznaczył, świadczenie dostaną osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności, niezdolne do samodzielnej egzystencji, którym "niepełnosprawność nie pozwoliła wypracować w normalnym trybie świadczeń z ubezpieczenia społecznego". - Zależy nam na tym, żeby z tego wsparcia skorzystały te osoby, które nie były w stanie wypracować sobie emerytury, czy renty z tytułu niezdolności do pracy - wskazał wiceminister rodziny.

Premier podczas sobotniej konwencji PiS zapowiedział, że źródłem finansowania dodatku będzie podatek handlowy oraz Fundusz Solidarnościowy.

Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych jest zasilany z części składki odprowadzanej przez pracodawców od wynagrodzeń na Fundusz Pracy. Składka ta wynosi 2,45 proc, z tym, że od 1 stycznia 0,15 proc. z tej składki trafia bezpośrednio na fundusz. Zasadniczym źródłem finansowania Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych jest danina solidarnościowa – płacona przez te osoby fizyczne, których dochody w danym roku podatkowym przekroczą 1 mln zł. Wysokość daniny to 4 proc. nadwyżki tej kwoty. Po raz pierwszy najbogatsi podatnicy zapłacą tę daninę w 2020 r. od dochodów uzyskanych w tym roku.

W efekcie do Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych ma trafić ok. 1,15 mld zł, a razem z częścią składki na fundusz pracy ma to być ok. 1,8 mld zł.

Drugie źródło finansowania nowego dodatku dla dorosłych niepełnosprawnych to podatek handlowy, który miał obowiązywać w Polsce już od września 2016 roku. Komisja Europejska wszczęła jednak w związku z jego wprowadzeniem postępowanie o naruszenie przez Polskę prawa unijnego, argumentując, że jego konstrukcja może faworyzować mniejsze sklepy, co może być uznane za pomoc publiczną. Polska nie zgodziła się z tym stanowiskiem, ale zawiesiła jego pobór. Zgodnie z ustawą o podatku od sprzedaży detalicznej miały obowiązywać dwie stawki: 0,8 proc. od przychodu między 17 mln zł a 170 mln zł miesięcznie i 1,4 proc. od przychodu powyżej 170 mln zł miesięcznie.

W czwartek Polska w Sądzie Unii Europejskiej wygrała sprawę przeciwko Komisji Europejskiej dotyczącą podatku od sprzedaży detalicznej. Zdaniem sądu "KE popełniła błąd", uznając ten podatek za niedozwoloną pomoc publiczną.