Sobotni wieczór. Restauracja Stara Garbarnia na przedmieściach Wrocławia. Pod lokal zajeżdża rządowe bmw. Roman Giertych przyjechał opłacaną z pieniędzy podatników limuzyną na wesele partyjnego kolegi, Arnolda Masina - informuje "Fakt".
Były wicepremier najwyraźniej tak spieszył się na imprezę, że nie zdążył przesiąść się do opłacanego z własnych pieniędzy auta. Wcześniej był bowiem na konwencji wyborczej LPR w Krakowie. Z tego też powodu nie zdołał dojechać na kościelne uroczystości, w czasie których państwo młodzi przysięgali sobie miłość i wierność aż do śmierci.
Choć nie jest już wicepremierem ani ministrem, Roman Giertych wciąż wozi się rządową limuzyną. I to nawet na prywatne imprezy. "Fakt" przyłapał lidera LPR na tym, jak służbowym bmw pojechał na wesele partyjnego kolegi. W asyście ochrony BOR-u.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama