Ustawa ws. jawności majątku rodzin najważniejszych urzędników państwowych została przyjęta przez Sejm 11 września. Zgodnie z dokumentem m.in. premier, ministrowie, posłowie, senatorowie, europosłowie, prezesi TK, NSA i SN mieliby mieć obowiązek ujawnić majątek odrębny swych małżonków i dzieci.

Na wtorkowym posiedzeniu Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich senatorowie, głosami cztery za przy trzech przeciwnych, przyjęli wniosek Roberta Dowhana (PO) o odrzucenie w całości proponowanej ustawy. Senatorowie PiS złożyli wniosek mniejszości o przyjęcie ustawy bez poprawek. Oznacza to, że na środowym posiedzeniu Senat otrzyma dwa wnioski: komisyjny - o odrzucenie ustawy w całości oraz mniejszościowy – o przyjęcie ustawy bez poprawek.

Stanowisko rządu przedstawił na posiedzeniu komisji podsekretarz stanu w KPRM Tomasz Szczegielniak. Zaznaczył on, że ustawa o jawności majątku rodzin najważniejszych osób w państwie ma na celu zapewnienie większej niż dotychczas transparentności życia publicznego, co - jak powiedział – bez wątpienia wpisuje się w oczekiwania społeczne. - Społeczeństwo musi mieć pewność, że nie istnieją wątpliwości co do pochodzenia i stanu majątków osób sprawujących funkcje publiczne, a w szczególności zajmujących najważniejsze funkcje w państwie – uzasadniał Szczegielniak.

Opinię Biura Legislacyjnego Kancelarii Senatu przedstawił główny legislator Szymon Giederewicz. Tłumaczył on, że przepisy rozpatrywanej ustawy należy m.in. skonfrontować z konstytucyjnym prawem do ochrony życia prywatnego oraz autonomii informacyjnej jednostki. Powołał się również na art. 61 konstytucji, który wskazuje, że obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. - Informacje dotyczące sytuacji majątkowej szeroko rozumianych osób bliskich funkcjonariusza publicznego nie są informacjami, które mogłyby się mieścić w katalogu informacji o działalności organów władzy publicznej – argumentował.

W trakcie dyskusji Konstanty Radziwiłł (PiS) pytał o to, czy jawność majątków osób bliskich urzędnikowi nie jest "krokiem za daleko". Jego zdaniem lepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby takie oświadczenia były niejawne. - Chodzi o sytuację, gdzie sam oświadczający jest całkowicie przezroczysty, natomiast jego rodzina byłaby już jakoś chroniona – precyzował. Jednocześnie zaznaczył, że popiera on proponowane zapisy proponowanej ustawy, bo stawiają one "granice" w ukrywaniu majątku przez urzędników państwowych.

Robert Dowhan tłumaczył, że składanie oświadczeń przez bliskich najważniejszych urzędników w państwie "ujmuje działającym w Polsce służbom". - Jeżeli cokolwiek jest nie tak, to są do tego powołane służby i one działają sprawnie - mówił. - Dzisiaj za granicę majątku w teczce się nie wywiezie, przelewy są jawne, telefon ma każdy, w samochodach są GPS-y. Mimo, że przestępcy nie składają oświadczeń majątkowych, to są wyłapywani i tak samo to powinno też działać tutaj - w przypadku urzędników. Ja sobie nie wyobrażam, że będę coś rozrabiał i nikt mnie nie będzie sprawdzał, bo będzie czekał na moje oświadczenie majątkowe - mówił Dowhan.

Po zakończeniu dyskusji Dowhan złożył wniosek o odrzucenie w całości omawianej ustawy. Wniosek o przyjęcie ustawy bez poprawek złożył zaś senator Przemysław Błaszczyk (PiS). Pierwszy pod głosowanie został poddany wniosek senatora PO, który przyjęto większością głosów.

Projekt ustawy ws. jawności majątku rodzin najważniejszych urzędników państwowych powstał w kancelarii premiera. Przewiduje on zmiany w pięciu ustawach: ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora, ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne, ustawie o uposażeniu posłów do Parlamentu Europejskiego wybranych w RP, ustawie o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym oraz ustawie o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Przepisy zakładają, że m.in. premier, ministrowie, posłowie, posłowie do PE, senatorowie, prezesi: Trybunału Konstytucyjnego, Naczelnego Sądu Administracyjnego i Sądu Najwyższego, a także osoby stojące na czele innych instytucji państwowych będą zobowiązane do umieszczania w oświadczeniu majątkowym informacji o majątku osobistym małżonków, dzieci i osób pozostających we wspólnym pożyciu. Zgodnie z nowelizacją obowiązek złożenia takiego oświadczenia majątkowego dotyczy w sumie blisko 30 różnych urzędników, w tym marszałków i wicemarszałków Sejmu i Senatu, prezesów Najwyższej Izby Kontroli i Narodowego Banku Polskiego, sekretarzy i podsekretarzy stanu, przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, wojewodów, prezesów zarządów: Narodowego Funduszu Zdrowia, Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Agencji Mienia Wojskowego, Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości i Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

Przygotowanie ustawy, na podstawie której ujawnione byłyby majątki – i ich źródła - współmałżonków polityków, osób pozostających we wspólnym pożyciu oraz ich dorosłych dzieci, zapowiedział pod koniec maja prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Sprawa jawności majątków małżonków polityków pojawiła się, gdy "Gazeta Wyborcza" napisała, że premier Mateusz Morawiecki wraz z żoną w 2002 r. kupili 15 ha gruntów za 700 tys. zł od Kościoła we Wrocławiu, podczas gdy nieruchomość miała już w 1999 r. być warta prawie 4 mln zł, a obecnie ok. 70 mln zł. Premier Morawiecki informował, że "GW" sprostowała wysokość kwoty, jaka miałaby obecnie odpowiadać wartości działki. Według przedstawionej w sprostowaniu wyceny obecna wartość nieruchomości to ok. 14,3 mln zł.