Ta propozycja fińska, która jest w tej chwili testowana, jest jeszcze bardziej skromna, niż ta propozycja, która została przygotowana w zeszłym roku przez Komisję Europejską. Myślę, że szanse na dogadanie się są niewielkie - powiedział w środę polskim dziennikarzom w Brukseli Kwieciński.

Według ubiegłorocznej propozycji Komisji Europejskiej następny wieloletni budżet to 1,114 proc. połączonego Dochodu Narodowego Brutto (DNB) 27 państw członkowskich, które zostaną w UE po brexicie. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Finowie proponują około 1,06 proc. DNB UE-27, a to oznacza jeszcze głębsze cięcia.

Szef resortu finansów, inwestycji i rozwoju uważa, że propozycje, by zakończyć negocjacje nad wieloletnimi ramami finansowymi w tym roku nie mają szans i tak naprawdę trzeba będzie czekać na to, co przedstawią kolejne prezydencje. Dla Polski, dla krajów kohezyjnych lepiej by było, żeby to uzgodnienie było jak najszybsze, bo obecna perspektywa ruszyła z opóźnieniem i wiele krajów straciło środki idące w setki milionów euro - zaznaczył minister.

Dodał jednak, że Polsce zależy bardziej na jakości porozumienia, a nie na tym, by zostało ono zawarte jak najszybciej. Myślę, że dopiero silna prezydencja w drugiej połowie przyszłego roku będzie potrafiła zebrać wszystkich razem i osiągnąć kompromis. Na razie tego kompromisu nie widać w perspektywie tego roku - zaznaczył Kwieciński.

Polska liczy na to, że w ramach nowej siedmiolatki uda się jej wywalczyć znaczące środki na nowy fundusz sprawiedliwej transformacji, czyli środki dla regionów, które są zależne od węgla. Na razie kwota, jaka pada w tym kontekście, to stosunkowo niewielkie środki - 5 mld euro, ale Warszawa chcę się bić o więcej, uzależniając od tego zgodę na cel neutralności energetycznej w 2050 r.

W tej chwili mówimy o znacznie większej inicjatywie, która by wspierała tę transformację w energetyce. Myślę, że mówimy tutaj o dziesiątkach miliardów euro - powiedział Kwieciński.

Zdaniem ministra KE jest zdeterminowana, by w ciągu najbliższych kilku tygodni sprawa została uzgodniona. Temat neutralności energetycznej ma wrócić na grudniowym szczycie UE.

Polska chce zaproponować, by nowy fundusz sprawiedliwej transformacji był odpowiednikiem funduszu spójności, gdy ten był tworzony. W sytuacji, gdy KE proponuje na nową perspektywę finansową duże uszczuplenie funduszu spójności, o prawie połowę, to - naszym zdaniem - ta dziura mogłaby być wypełniona przez tą nową propozycję funduszu sprawiedliwej transformacji - zaznaczył minister.

Fundusz sprawiedliwej transformacji to instrument zaproponowany przez Parlament Europejski w ubiegłorocznym stanowisku, dotyczącym wieloletnich ram finansowych UE na lata 2021-2027. Celem funduszu, dysponującego w zamierzeniu budżetem ok. 4,8 mld euro, ma być wsparcie działań na rzecz ograniczenia negatywnych skutków społecznych, społeczno-gospodarczych i środowiskowych, związanych z odejściem od węgla.

W założeniu środki te mają znaleźć się w innej "kopercie" budżetowej niż polityka spójności, bo w dziale dotyczącym środowiska i zasobów naturalnych. Samorządowcy z polskich regionów górniczych zabiegają, by pieniądze te były dodatkowymi środkami specjalnie dla takich obszarów, bez zmniejszania z tego powodu funduszy w ramach polityki spójności. Chodzi także o to, aby fundusz był zarządzany na poziomie regionalnym, ze wsparciem eksperckim KE.