Otoczenie Krauzego twierdzi, że biznesmena ogarnęła gorączka ropy. Kupił udziały w sześciu spółkach mających koncesje na jej poszukiwania w Kazachstanie i Rosji. Koszty okazały się ogromne. W styczniu przedsiębiorca musiał szukać dużych pieniędzy. Zwrócił się więc do banków kontrolowanych przez państwo. Pomocną dłoń podały mu PKO BP i Bank Gospodarstwa Krajowego, pożyczając w sumie 300 milionów złotych.

W tym czasie bankiem PKO BP kierował Marek Głuchowski, znajomy prezydenta Lecha Kaczyńskiego i współwłaściciel kancelarii prawnej, która obsługuje firmy Krauzego. Gdy szła pożyczka z BGK, prezesem banku był z kolei Ireneusz Fąfara, były wiceprezes ZUS. Fąfara był w ZUS odpowiedzialny za komputeryzację tej instytucji. Przeprowadzała ją należąca do Krauzego firma Prokom.

Z informacji DZIENNIKA wynika też, że nie dalej niż tydzień temu z Głuchowskim na temat kredytu w PKO BP rozmawiał prezydent Lech Kaczyński. Głuchowski zapewniał głowę państwa, że wyłączył się z decyzji o przyznawaniu pożyczki i że wszystko było zgodne z procedurami. Dlaczego sprawą zainteresował się sam Lech Kaczyński? Czy prezydent uważa, że Krauze mógł, nadużywając zaufania, powoływać się na znajomość z nim podczas robienia interesów? Nie jest wykluczone, że szef Prokomu tak właśnie robił. Przed swoimi współpracownikami i partnerami w biznesie Krauze grał człowieka, który pozostaje w zażyłych relacjach z prezydentem. Czy miał do tego podstawy? Otoczenie Lecha Kaczyńskiego stanowczo zaprzecza.

Jednak jest faktem, że Krauze pytał prezydenta, co myśli o naftowych planach w Rosji i Kazachstanie. Kaczyński odpowiadał, że jego zdaniem Kazachstan to dobry pomysł, za to był sceptyczny wobec angażowania się w Rosji - dowiedział się DZIENNIK. Krauze próbował także uczestniczyć w marcowej wizycie głowy państwa w Kazachstanie. Jednak nie został włączony w skład towarzyszącej mu delegacji.

Dlaczego jeden z najbogatszych przedsiębiorców tak zabiegał o poparcie dla swoich interesów? Kazachskie i rosyjskie inwestycje są bardzo ryzykowne, wcale nie muszą zakończyć się sukcesem. W dodatku przyciągnęły uwagę służb specjalnych.

Z informacji DZIENNIKA wynika też, że ABW zainteresowała się nimi już wiele miesięcy temu. Badano obecność w naftowym interesie Mansura Macieja Jachimczyka, którego w latach 90. podejrzewano o działanie na rzecz rosyjskiego wywiadu. ABW sprawdzała także w instytucjach związanych z giełdą, czy przez spółk naftową Krauzego Petrolinvest nie były finansowane partie polityczne. W szczególności funkcjonariusze interesowali się związkami z Samoobroną. Prześwietlano także jednego z udziałowców Petrolinvestu - fundusz, który jest zarejestrowany na Bahamach.

Krauze wiedział o tym wszystkim. Wokół jego interesów zaczęło się robić gorąco. Zbliżał się debiut giełdowy jego ryzykownego przedsięwzięcia wyznaczony na 16 lipca. Biznesmen obawiał się wszystkiego, co mogło zaszkodzić oczekiwanemu sukcesowi na giełdzie Petrolinvestu.

ABW bada, czy z debiutem giełdowym wiąże się przeciek, dzięki któremu przed prowokacją CBA został ostrzeżony Andrzej Lepper. Wyprowadzenie Leppera w kajdankach z Ministerstwa Rolnictwa i rządowy kryzys, jaki wybuchłby w efekcie tej akcji, mógł zakłócić debiut na giełdzie Petrolinvestu. Śledczy podejrzewają, że to było prawdziwym motywem, dla którego Krauze mógł ostrzec Andrzeja Leppera przed działaniami służb.