Dziennik Gazeta Prawana logo

Czego dokonał Tusk w Brukseli? "Jeśli wierzyć PiS, to w zasadzie nic" [PODSUMOWANIE na koniec kadencji]

30 listopada 2019, 19:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Donald Tusk
Donald Tusk/PAP/EPA
To nowe kierownictwo UE pokaże, co naprawdę robił przez te lata polski przewodniczący Rady Europejskiej. Jeśli wierzyć PiS, to w zasadzie nic. 

Kariera Donalda Tuska to nieustanne i zręczne balansowanie. Był liberałem z konserwatywną wrażliwością, potem trochę socjaldemokratą. I na tym politycznym kodzie oparł swoją aktywność jako przewodniczący Rady Europejskiej, próbując godzić perspektywy starych i nowych członków UE.

mówi Janis A. Emmanouilidis, dyrektor badań w brukselskim think tanku European Policy Centre.

Perspektywa regionu wybrzmiewała przede wszystkim w sprawie Kremla. W jednym z ostatnich wystąpień przewodniczący RE próbował utemperować ambicje francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona, który zapowiedział nowe otwarcie w relacjach z Rosją. Tusk powiedział, że Moskwa nie jest – jak określił ją Macron – "strategicznym partnerem", lecz "strategicznym problemem" Europy. Rosja pozostawała stałym punktem odniesienia w myśleniu Tuska o polityce zagranicznej. Perspektywa środkowoeuropejska wybrzmiała też w sprawie rozszerzenia Wspólnoty o kraje bałkańskie. Tu również stał się krytykiem polityki francuskiego prezydenta, który zdecydował się zablokować otwarcie rozmów akcesyjnych z Macedonią Północną i Albanią. Tusk nazwał to błędem.

Zasadniczo odmiennie sprawy widzi jego następca Charles Michel. W wywiadzie dla „Financial Times” Belg, który od piątku już oficjalnie jest przewodniczącym RE, przedstawił tezy zbliżone do tych, jakie wcześniej w kontrowersyjnym wywiadzie dla "The Economist" głosił Macron. Michel również jest zdania, że Europie grozi utknięcie na globalnej scenie pomiędzy dwoma głównymi rozgrywającymi: Chinami i Stanami Zjednoczonymi. Aby tak się nie stało, Unia Europejska musi na własną rękę rozwijać swoje zdolności obronne i bardziej odważnie działać na arenie międzynarodowej. Przejawem słabości UE w ocenie Belga był brak jakiejkolwiek odpowiedzi na inwazję turecką w północnej Syrii. Tymczasem wzmacnianie europejskiego potencjału wojskowego jest w Waszyngtonie postrzegane jako działanie jednostronne osłabiające NATO. Dla Macrona Sojusz przechodzi właśnie śmierć kliniczną. Na tak ostrą ocenę Michel się nie zdobył. Uznał jedynie, że celem UE nie jest bycie nowym NATO. – podkreślał. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj