Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska i prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak biorą udział w prawyborach, które mają 14 grudnia wyłonić kandydata Platformy Obywatelskiej na prezydenta. W sobotę spotkali się w Warszawie na przedwyborczej debacie.

Reklama

Oboje przekonywali, że mają wizję prezydentury oraz wiedzą jak wygrać przyszłoroczne wybory prezydenckie. Mam plan jak wygrać w maju, wygrałem już dwie ważne debaty wcześniejsze, prezydenckie - może na innym szczeblu, ale one uczą, jak należy formować sztaby - powiedział Jaśkowiak. Zasugerował, że jego ewentualny sztab wyborczy oraz on sam będzie niezależny od polityków. Nie będę czekał aż ktoś zrobi coś za mnie, nie będę czekał na przemówienia, na to, aż ktoś mi napisze co mam powiedzieć - dodał samorządowiec.

Przyznał, iż zdaje sobie sprawę, że nadchodzące wybory prezydenckie będą "potężnym wysiłkiem fizycznym i psychicznym", ale - jak przypomniał - przebiegł w życiu wiele maratonów, w tym takie na 90 kilometrów. Wiem, jak rozłożyć siły na takim długim dystansie - zaznaczył Jaśkowiak.

Jaśkowiak ocenił, że "poprzez czystkę w armii, którą przeprowadził b. szef MON Antoni Macierewicz nastąpiło osłabienie naszego bezpieczeństwa". Macierewicz zrobił coś podobnego, co Stalin w latach 30. w Związku Radzieckim. Musimy przywrócić prawdziwą apolityczność dla armii. Armia ma nas bronić niezależnie od tego, czy rządzi taka czy inna formacja. Nasze bezpieczeństwo to sprawny i dobry wywiad i kontrwywiad, bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni będzie w najbliższych latach odgrywało wielką rolę - mówił prezydent Poznania.

Podkreślał też, że stawka przyszłorocznych wyborów jest ogromna, a obecnie rządzący "nie cofną się przed niczym", by utrzymać władzę. Mają służby specjalne, media publiczne. Miałem tego przedsmak, podobnie jak inni moi koledzy - Paweł Adamowicz, Wadim Tyszkiewicz - dodał Jaśkowiak, zarzucając mediom publicznym "szkalowanie" samorządowców.

Wiem jak wygrać z Andrzejem Dudą, bo Polska potrzebuje prawdziwego prezydenta i silnego państwa - oświadczył polityk, nawiązując do zaprezentowanego na początku debaty swego hasła przedwyborczego "Prawdziwy prezydent, silne państwo".

Kidawa-Błońska również przekonywała, że wybory prezydenckie można wygrać. Głęboko wierzę, że te wybory w maju wygramy. Jestem przekonana, że jest nadzieja, że Polacy chcą zmiany w Pałacu Prezydenckim - zaznaczyła wicemarszałek Sejmu.

Podkreślała, że prezydent powinien stać się strażnikiem godności polskich żołnierzy i oficerów. Prezydent musi wykorzystać i wznowić działanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego - podkreśliła. Mówiła, że budżet na wojsko i armię musi być mądrze wydawany. Trzeba zbudować wieloletnie porozumienie pomiędzy wszystkimi opcjami politycznymi, bo nie można mówić o naszej obronności w perspektywie tylko jednej kadencji Sejmu. Zakupy to są czasami inwestycje rozłożone na kilkanaście lat - podkreśliła Kidawa-Błońska.

"Dlatego chciałabym jako prezydent zaproponować Narodowy Pakt dla Obronności, żebyśmy ponad podziałami zaczęli rozmawiać, co zrobić, aby Polska miała zapewnione bezpieczeństwo, żeby pieniądze były mądrze wydawane" - powiedziała wicemarszałek Sejmu.

Zadeklarowała, że będzie prezydentem wszystkich Polaków. Będę reprezentowała każdego Polaka i każdą Polkę - tego, który ma poglądy takie jak ja, albo takiego, który się z nimi nie zgadza - dodała Kidawa-Błońska. Obiecała też, że jako prezydent "będzie wśród ludzi". Będę prezydentem aktywnym i takim, który będzie poszukiwał zgody - zapewniła posłanka Koalicji Obywatelskiej.

Zwracając się do Jaśkowiaka, powiedziała, że "nie biega długich dystansów". "Ale jako kobieta wiem co to jest codzienna żmudna praca (...) I tak, jak miliony polskich kobiet mam dużo siły, odporności i dystansu do samej siebie" - zapewniła wicemarszałek Sejmu. I na koniec Jacku, ja nie zamierzam rezygnować z sympatii do ludzi - zaznaczyła Kidawa-Błońska.