Biedroń odniósł się do sytuacji epidemiologicznej w Europie związanej z koronawirusem podczas konferencji prasowej przed szpitalem w Nowym Mieście Lubawskim. - Mam apel do wszystkich sił politycznych i środowisk - nie możemy zarówno ulegać panice, jak nie możemy bagatelizować tego niebezpieczeństwa - powiedział europoseł. Jak dodał, jedno i drugie byłoby nierozsądne, a w tej sprawie trzeba zachowywać się rozważnie.

Reklama

- Po pierwsze, apeluję do prezydenta Dudy, żeby zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Bez paniki, bez histerii, po prostu usiądźmy, porozmawiajmy - przekonywał.

Biedroń powołał się na artykuł Konstytucji, zgodnie z którym RBN odpowiada za kwestie związane z bezpieczeństwem kraju, a więc także z zagrożeniami epidemiologicznymi. Według niego zwołanie Rady ma służyć przede wszystkim "rozpoznaniu sytuacji". - Spotkajmy się z inspekcją sanitarną, osobami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo naszego kraju, ministrem zdrowia. Niech opozycja pozna także strategię tego rządu, której przecież nie znamy - powiedział polityk.

Według niego opozycja powinna znać strategię walki z koronawirusem, żeby uspokajać sytuację w naszym kraju, jednocześnie przygotowując się rozsądnie do tej sytuacji. Dodał, że jako jeden z liderów opozycji chce mieć pewność, że polski rząd trzyma rękę na pulsie. - Usiądźmy ponad podziałami i porozmawiajmy na ten temat - apelował.

Przypomniał, że we Włoszech epidemia została zapoczątkowana w małej miejscowości, gdzie - jak mówił - władze nie przygotowały odpowiednio miejscowego szpitala na przeciwdziałanie takiemu zagrożeniu.

Podczas konferencji w Nowym Mieście Lubawskim Biedroń odniósł się również do problemów życia w średniej i małej wielkości miastach, w których - jak ocenił - powoli umierają szpitale powiatowe.

Po raz kolejny w tej kampanii powtórzył, że po erze inwestycji w wielkie ośrodki miejskie musi nadejść czas rozwoju mniejszych miast, które dotąd były zaniedbywane. Zdaniem polityka, władza musi tworzyć infrastrukturę, która pozwoli przetrwać takim miejscowościom. Przypomniał, że Lewica domaga się zwiększenia dofinansowania służby zdrowia do 7,2 proc. PKB w 2024 r, aby poprawić standard usług publicznych.

Podkreślił, że personel medyczny musi godnie zarabiać, a szpitale wymagają dofinansowania. - Chroniczne niedoinwestowanie szpitali samorządowych obsługiwanych przez powiaty, gminy czy województwa prowadzi do katastrofy społecznej, nie tylko zdrowotnej - stwierdził europoseł.

Uczestniczący w konferencji dyrektor nowomiejskiego szpitala powiatowego Bogumił Kurowski apelował do wszystkich kandydatów w wyborach prezydenckich o to, żeby "wstawili się za ochroną zdrowia", aby pacjenci mieli do niej dobry dostęp. - Jesteśmy potrzebni, ale bez pieniędzy nie da się funkcjonować - zaznaczył.

Dyrektor ocenił, że sytuacja finansowa wielu podobnych szpitali jest bardzo zła, a ich istnienie jest uwarunkowane bieżącym dofinansowaniem działalności przez właścicieli. Dodał, że szpitalom dokuczają też coraz bardziej braki kadrowe.

W środę Biedroń odwiedza woj. warmińsko-mazurskie; zbiera podpisy poparcia i spotyka się z sympatykami na wiecach wyborczych w Nowym Mieście Lubawskim, Iławie i Olsztynie. Jak mówił dziennikarzom, Lewica zebrała już ponad 100 tys. podpisów pod jego kandydaturą, ale zbiórka będzie nadal trwała.

Wybory prezydenckie odbędą się 10 maja br. O mandat ubiegają się również m.in. walczący o reelekcję Andrzej Duda, wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (KO), europoseł Robert Biedroń (Wiosna), lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, poseł Konfederacji Krzysztof Bosak oraz kandydat niezależny Szymon Hołownia. Jeśli żaden z kandydatów nie uzyska ponad połowy ważnie oddanych głosów, 24 maja odbędzie się druga tura wyborów.