- oświadczyła Kidawa-Błońska. Podkreśliła, że chce być prezydentem Polski, bo troszczy się o ojczyznę i jej przyszłość. "Kocham Polskę tak, jak wy i dlatego tu jestem, i dlatego chcę być prezydentem Polski. Prawdziwą prezydent" - zadeklarowała Kidawa-Błońska.
Wywołana do tablicy poczuła się sędzia TK Krystyna Pawłowicz, która na Twitterze napisała:
Jej zdaniem, Polska potrzebuje dziś nowej nadziei i nowego początku. Jak mówiła, Polacy chcą żyć w normalnym kraju, w państwie zbudowanym na wzajemnym szacunku, zaufaniu i uczciwości. "O te wartości w życiu publicznym będę walczyć tak, jak walczyli o nie moi przodkowie" - zapowiedziała.
- oświadczyła wicemarszałek Sejmu. - powiedziała Kidawa-Błońska, zwracając się do młodych aktywistów, którzy wcześniej żądali aktywnych działań ws. poprawy sytuacji klimatycznej i nie chcieli podać jej ręki.
Wcześniej weszli oni na scenę i zabrali głos. Jak poinformował na Twitterze Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, byli to aktywiści tego ruchu, którzy "przedostali się na scenę i zabrali głos podczas konwencji wyborczej kandydatki na urząd prezydenta RP Małgorzata Kidawy-Błońskiej".
- apelowała kandydatka. Podkreśliła, że aby podjąć działania, "najpierw trzeba ustalić wspólnie co i w jaki sposób robimy". Wskazywała, że "mądre działanie polega na tym, że ustalamy mapę co robimy i kiedy wspólnie". I - zaznaczyła.
Ojciec Igora Stachowiaka na konwencji Kidawy-Błońskiej: Liczę na Panią
Liczę, że wrócą czasy, kiedy obywatel będzie się czuł bezpiecznie; liczę na Małgorzatę Kidawę-Błońską - oświadczył w sobotę na konwencji wyborczej kandydatki PO na prezydenta ojciec zmarłego cztery lata temu Igora Stachowiaka - Maciej Stachowiak.
Stachowiak przyznał, że wraz ze śmiercią syna "stracił wszystko". Dodał, że ostatnie cztery lata spędził na sali sądowej, w prokuraturze, na rozmowach z dziennikarzami i prawnikami. - podkreślił. Zapowiedział, że będzie walczył o doprowadzenie sprawy śmierci syna do końca.
- mówił. - oświadczył Stachowiak.
- zaznaczył.
Wyraził nadzieję, że "wrócą jeszcze takie czasy, kiedy obywatel będzie się czuł bezpiecznie na ulicach naszego kraju". - podkreślił, zwracając się do Kidawy-Błońskiej.
Igor Stachowiak zmarł w maju 2016 r. po zatrzymaniu i przewiezieniu na komisariat policji Wrocław Stare Miasto. Według pierwszej opinii lekarzy, przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa. Tę samą przyczynę biegli medycy sądowi potwierdzili przed sądem. Zeznali, że Stachowiak był pod wpływem narkotyków i został kilkakrotnie rażony paralizatorem, a te czynniki w połączeniu doprowadziły do niewydolności.
W maju 2017 r. po ujawnieniu przez media nagrania z kamery paralizatora, którego funkcjonariusze użyli wobec Stachowiaka na komisariacie, ówczesny minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak odwołał komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu. Stanowiska stracili też komendant miejski i zastępca komendanta komisariatu Stare Miasto.
W czerwcu ubiegłego roku Sąd Rejonowy dla Wrocławia Śródmieścia uznał, że czterej byli policjanci - Łukasz R., Paweł G., Paweł P. i Adam W. - są winni przekroczenia uprawnień i znęcania się nad Igorem Stachowiakiem. 19 lutego br. sąd apelacyjny utrzymał kary bezwzględnego więzienia dla wszystkich czterech oskarżonych. Wyroki są prawomocne.