Pitera jeszcze raz zapowiada, że wszystkie służbowe wydatki poprzedniego rządu zostaną dokładnie zbadane. A szczególnie sprawa szefa Komitetu Integracji Europejskiej, który - jak doniósł "Newsweek" - służbową kartą płacił nie tylko za kosmetyki, ale też restauracje.

Według tygodnika Tomasz Nowakowski stołował się w ekskluzywnych restauracjach, a elementy garderoby kupował w butiku, a za wszystko płacił służbową kartą kredytową. Dziennikarze dotarli do wyciągu z tej karty. Pełno na nim transakcji w eksluzywnych lokalach, perfumeriach czy sklepach z muzyką.

"Newsweek" zapytał ministra, jakie wydatki mogą być pokrywane z budżetu reprezentacyjnego UKIE. Nowakowski odpowiedział, że w UKIE nie ma określonego limitu wydatków reprezentacyjnych. Potwierdził zarazem, że prócz kosztów pokrywanych przez urząd, dysponuje służbową kartą z limitem 10 tysięcy złotych na miesiąc.

Nowakowski zadeklarował, że kartą płaci wyłącznie za hotele podczas zagranicznych delegacji i służbowe spotkania w kraju. Dodał, że w UKIE nie ma zwyczaju kupowania upominków dla delegacji odwiedzających urząd - pisze "Newsweek".

Wówczas "Newsweek" zajrzał do wyciągów ze wspomnianej karty. Oto, co znalazł: w okresie od 2004 do 2005 roku, gdy Nowakowski był podsekretarzem stanu, często gościł w perfumerii Sephora. Przez kilkanaście miesięcy zostawił w niej ponad cztery tysiące złotych. Co ciekawe, 23 grudnia swoją służbową kartą zapłacił za kosmetyki 1505 zł. Czyżby kupował europejskim partnerom pachnidła pod choinkę? - pyta "Newsweek".

Poproszony znów o wyjaśnienie, minister stwierdził, że przypomina sobie, iż mógł kupować upominki. Komu wręczał żele pod prysznic i wody po goleniu - tego już nie pamiętał. "Newsweek" dotarł też do faktur za zakupy pana ministra. Okazuje się, że w salonie wystroju wnętrz "Almi Decor" oraz butikach z włoskimi krawatami marki "Andrew's ties" od połowy 2004 roku do listopada 2005 zostawił blisko dwa tysiące złotych. Z kasy UKIE.

Nowakowski często płacił służbową kartą w restauracjach - twierdzi "Newsweek". Wielokrotnie również w soboty i niedziele. Aż dziw bierze, że za wyjątkowe poświęcenie dla kraju minister nie został jeszcze odznaczony - ironizuje tygodnik. I dodaje, że od połowy 2004 roku do listopada 2005 w modnych warszawskich restauracjach Tomasz Nowakowski zapłacił za około 50 transakcji kilkanaście tysięcy złotych.