"Ta sprawa, podobnie jak sprawa płacenia służbowymi kartami, jest dowodem na to, że nie ma żadnych regulacji, które ograniczyłyby te przywileje administracji publicznej" - mówi Julia Pitera. Zapewnia, że rząd będzie pracował nad przepisami, które ukrócą zjawisko wykorzystywania służbowych kart czy telefonów do celów prywatnych.

Najpierw jednak Pitera chce wiedzieć, czy poza byłym wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji, także inni urzędnicy dopuścili się jakichś nadużyć. "Nie wykluczam, że zwrócę się do poszczególnych ministerstw, by sprawdziły, czy nie dochodzi,lub nie dochodziło do nadużyc wśród byłych i obecnych pracowników" - mówi Pitera.

Wszystko dlatego, że DZIENNIK doniósł o rachunkach byłego ministra Zbigniewa Piętaka. Za jego komórkę służbową trzeba było zapłacić 80 tys. zł. Piętak wyjaśniał, że koszty jego prywatnych rozmów sięgnęły "tylko" 14,3 tys. zł i pieniądze już oddał - 22 listopada.

Ale to nie wszystkie nadużycia urzędników. Wcześniej "Newsweek" podał, że służbową kartą kredytową za prywatne zakupy płacił sekretarz stanu w Urzędzie Komisji Integracji Europejskiej Tomasz Nowakowski. Wydał ponad 10 tys. zł w perfumeriach czy sklepach z biżuterią. "Nowakowski stracił właśnie z tego powodu stanowisko" - podaje "Newsweek".