ZBIGNIEW ZIOBRO: Prokuratura ma obowiązek informowania o sprawach, które w szczególny sposób interesują opinię publiczną. Tu ten obowiązek złamano. Trudno wyobrazić sobie historię, która
bardziej skupiałaby uwagę Polaków niż sprawa przecieku informacji o akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa. Jeszcze za moich czasów dziennikarze nieustannie kierowali pytania do prokuratury
dotyczące pana Ryszarda K.
Rodzi to podejrzenia, że prokuratura dzieli osoby podejrzane na równych i równiejszych. Wygląda na to, że Ryszard K. jest traktowany przez apolityczną prokuraturę niby ekskluzywny klient. W
opinii publicznej może wytworzyć się przekonanie, że ma on prawo do luksusowej obsługi łącznie z ukrywaniem przed mediami informacji o postawieniu mu zarzutów. To jak w eleganckim hotelu, w
którym luksusowi kilenci mają luksusowe warunki. Przypominam tylko, że prokuratura to nie hotel. Tym właśnie prokuratorzy różnią się od obsługi dobrych hoteli, że nie są od spełniania
oczekiwań i fanaberii.
Nie wiem. Wiem, że prokuratura ma po pierwsze działać zgodnie z prawem. Po drugie traktować wszystkich równo. Po trzecie, gdy sprawa interesuje opinię publiczną, informować o niej
niezwłocznie. Nie chodzi o podawanie informacji o przesłuchaniu przed samym przesłuchaniem. Jednak po fakcie powinno to zostać ujawnione. A skoro zostało upublicznione po tygodniu, i to dopiero
gdy DZIENNIK zadał oficjalne pytanie, świadczy to tylko o nowych standardach wprowadzonych przez prokuraturę, którą kieruje prokurator generalny, mecenas Zbigniew Ćwiąkalski.
Ryszard K. przez długi czas nie stawiał się przed prokuraturą. Jest on podejrzany o popełnienie poważnego przestępstwa. Prawo przewiduje w takich wypadkach zastosowanie całej gamy środków
zapobiegawczych. Okazuje się jednak, że w jego przypadku takiej potrzeby nie ma. Pewnie gdyby ktoś włamał się do budki z piwem i ukradł tonik i dwa kufle, zastosowano by środki zapobiegawcze.
Jednak w przypadku Ryszarda K. mamy wszak do czynienia nie z panem Kowalskim, a ze znanym biznesmenem. W dodatku prokuratorem generalnym jest mecenas, który pisał dla tego biznesmena ekspertyzę
prawną. Trzeba o tym pamiętać.
Myśmy traktowali wszystkie sprawy tak samo. Jeśli były w zainteresowaniu opinii publicznej informowaliśmy o tym media, niczego nie ukrywając.