Dziennik Gazeta Prawana logo

Sarkozy nie przyjedzie mimo zapowiedzi Tuska

23 kwietnia 2008, 13:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Miał być koniec kwietnia - nie będzie. Miał być 9 maja - też nie wiadomo. Choć tę ostatnią datę przyjazdu do Polski prezydenta Francji potwierdzał premier Donald Tusk, wciąż nie jest ona oficjalna - podaje RMF. Radio twierdzi, że poszło o jeden punkt wizyty.

Główny punkt zapalny na linii prezydent - premier to czas między godz. 10:30 a 13, czyli między powitaniem Nicolasa Sarkozy’ego a lunchem - podaje RMF. Pierwotnie prezydent Francji miał go spędzić z Lechem Kaczyńskim w Pałacu Prezydenckim. W tym czasie w Belwederze premierzy Donald Tusk i Francois Fillon mieli wraz z ministrami prowadzić konsultacje międzyrządowe.

W systemie francuskim prezydent jest jednak ważniejszy od premiera. Strona rządowa zaczęła więc czynić starania o to, aby również polski premier miał szansę na spotkanie w cztery oczy z Nicolasem Sarkozym, jednocześnie oddelegowując do rozmów z Filionem Lecha Kaczyńskiego.

Kancelaria Prezydenta przekonuje, że nie ma konfliktu Lech Kaczyński - Donald Tusk, a to, co piszą francuskie media, to nieprawda. "Nie wierzę w nadmierne ambicje pana premiera" - tak szefa rządu broni prezydencki minister Michał Kamiński.

"Ja nic nie wiem o żadnym konflikcie na żadnej linii" - zapiera się prezydencki minister. I dodaje, że nic nie rozumie z publikacji francuskiego dziennika "Le Figaro". Gazeta napisała, że prezydent Nicolas Sarkozy odwołał wizytę w Polsce, bo kancelarie prezydenta i premiera nie mogły się dogadać co do planu spotkań.

"Nie wierzę w to, żeby Donald Tusk mógł zablokować, czy też doprowadzić do konfliktu między Polską a Francją tylko dlatego, że w wizycie prezydenta Sarkozy’ego było dużo prezydenta Polski" - stwierdził Kamiński w RMF. Dodał też, że nie wie, dlaczego Sarkozy'emu nie będzie w Polsce towarzyszyć jego żona, była modelka Carla Bruni. "Podobnie jak pan redaktor żałuję" - dorzucił.

Prezydencki minister zapowiedział też, że w najbliższych dniach gotowy będzie raport o zdrowiu prezydenta. Jak podkreślał - o dobrym zdrowiu. "Ja gołym okiem obserwuję, jak pan prezydent pracuje i zdaję sobie sprawę z tego, że tak pracować chory człowiek nie może. Ale ten raport utnie wszelkie wątpliwości" - stwierdził.

Tłumaczył też, dlaczego kancelaria zmieniła zdanie i w końcu zdecydowała się na przygotowanie raportu. "Nie ma sensu dawać osobom pokroju pana Palikota szansy na istnienie medialne na temacie, którego nie ma, bo prezydent nie jest chory" - uciął.

Kamiński skomentował także wizję zmiany przywództwa w PiS. Jego zdaniem, Zbigniew Ziobro nie zagraża pozycji obecnego szefa partii. I wcale nie prze do szefostwa PiS.

"Po pierwsze, nie chce tego, nie chce zagrażać temu przywództwu. Wiem, wierzę w to, że gra w drużynie. Po drugie, nikt jakby nie może zagrozić przywództwu Jarosława Kaczyńskiego" - tłumaczył prezydencki minister.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj