W poniedziałek szef MSWiA Mariusz Kamiński poinformował, że Polska wraz z sześcioma innymi unijnymi państwami wystosowała wspólne stanowisko do Komisji Europejskiej, w którym przeciwstawia się relokacji uchodźców.

Reklama

Pod listem do KE podpisali się ministrowie spraw wewnętrznych państw Grupy Wyszehradzkiej - Polski, Słowacji, Węgier i Czech, a także Estonii, Łotwy oraz Słowenii. Pismo dotyczy Paktu w sprawie Migracji i Azylu, którego publikację zapowiedziano na drugi kwartał bieżącego roku.

We wtorek wiceszef klubu PiS Marek Suski zapytany w Polskim Radiu 24 o to, czy Unia Europejska narzuci obowiązkową relokację uchodźców podkreślił, że Polska pod rządami Prawa i Sprawiedliwości nie wyraziła, i nie wyrazi zgody na przymusową relokację. Mamy prawo w swojej ojczyźnie decydować o tym, kogo przyjmujemy - zaznaczył. Ostrzegł jednocześnie, że w opozycja - jeśli przejmie władzę - jest gotowa jest na przyjmowanie uchodźców.

Mam nadzieję, że obronimy naszą ojczyznę, Prawo i Sprawiedliwość będzie sprawować władzę i nie dopuścimy do tego, żebyśmy byli zalewani ludźmi, którzy mogą stanowić zagrożenie. Przede wszystkim musimy bronić bezpieczeństwa swoich obywateli, a później troszczyć się o obywateli innych krajów - zaznaczył.

Szef MSWiA Mariusz Kamiński poinformował w poniedziałek, że liście do KE Polska wraz z innymi krajami wyraża "stanowczy sprzeciw przeciwko powrotowi sprawy obowiązkowych relokacji na terenie UE nielegalnych imigrantów". Wyrażamy stanowczy sprzeciw i twardo mówimy, że tego typu instrumenty i tego typu rozwiązania nie będą przez nas akceptowane - oświadczył szef MSWiA.

Zapewnił, że rząd "jednoznacznie i zdecydowanie przeciwstawia się jakimkolwiek relokacjom nielegalnych imigrantów na terenie naszego kraju". Jest to stanowisko jasne, jednoznaczne i niepodlegające negocjacjom - powiedział Kamiński.

"Z tego narodził się faszyzm"

Podobne rzeczy działy się w III Rzeszy, gdy bojówki atakowały opozycję. Później narodził się z tego faszyzm - mówił z kolei Suski, zapytany o wygwizdanie prezydenta w Lęborku, podczas spotkania głowy państwa z wyborcami - pisze Polskie Radio. To przypomina tamte metody. Tego rodzaju zachowania trudno jest nazwać demokratycznymi. Powinna być dyskusja, nawet gorący spór, ale programowy, a nie tego typu zachowanie. Chamstwo, ataki, napady, fizyczna przemoc, obraźliwe słowa. To wszystko nie mieści się w demokratycznych zasadach - dodał Suski. Być może wynika to z tego, że poparcie dla PO maleje. W sytuacji, gdy nie widzą szans na zwycięstwo uczciwymi metodami, zaczynają zachowywać się w skandaliczny sposób - podsumował.