- mówił Budka podczas poniedziałkowego briefingu prasowego w Katowicach.
W poniedziałek po południu prezydent Andrzej Duda miał dokonać - na wniosek premiera - zmian w składzie Rady Ministrów. Jednak w związku z chorobą zakażonego koronawirusem Przemysława Czarnka, który ma zostać szefem resortu edukacji i nauki, premier Mateusz Morawiecki zwrócił się w poniedziałek do prezydenta o zmianę terminu zaprzysiężenia rządu.
W minioną środę premier zaprezentował nowy skład Rady Ministrów - w wyniku rekonstrukcji liczba ministerstw zmniejszy się z 20 do 14. Część resortów zostanie zlikwidowana, a zakres ich kompetencji został podzielony na nowe lub istniejące resorty. Do rządu ma wejść m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, który obejmie funkcję wicepremiera.
Odnosząc się do planowanych zmian w rządzie Budka ocenił, że rekonstrukcja gabinetu nie sprawi, iż państwo będzie funkcjonować lepiej. - wyliczał.
- ocenił lider PO.
Jego zdaniem, w istocie gabinet Mateusza Morawieckiego jest rządem Jarosława Kaczyńskiego. Za "jedyną pocieszającą wiadomość" szef PO uznał to, że lider PiS wchodzi do rządu. - argumentował, oceniając obecny rząd jako "schyłkowy".
- mówił Budka, nazywając gabinet Morawieckiego "rządem chaosu i rządem, który nie daje poczucia bezpieczeństwa".
Pytany o zawarte 25 września w Katowicach porozumienie między delegacją rządową a związkami zawodowymi w sprawie tempa i zasad transformacji górnictwa, Budka ocenił, że transformacja energetyczna jest wielką szansą dla Śląska, jednak - jak podkreślał - "górnictwo nie może być traktowane jako prywatny folwark związków zawodowych i kilku panów, którzy robią na tym wielkie biznesy". Zdaniem Budki, na Śląsku potrzebny jest "okrągły stół", którego nie zastąpi - jak ocenił niedawne porozumienie - "dogadanie się na kilka, być może, lat spokoju społecznego".
- podsumował szef PO.