Prezydent Warszawy podkreśla, że grożenie przez Polskę wetem to "stanowisko awanturnicze i samobójcze rządu PiS, które nie jest podzielane w całej Polsce". - Gdyby było weto, to ten wielki Fundusz Odbudowy na ponad bilion euro byłby rozdysponowany pomiędzy 25 lub 26 państw, bo Orban na pewno by do niego przystąpił. A Polska nie miałaby pieniędzy na wychodzenie z kryzysu - komentuje gość Beaty Lubeckiej.

Reklama

Dopytywany, czy list do szefów unijnych instytucji, który Trzaskowski napisał z innymi samorządowcami, nie osłabił pozycji negocjacyjnej Polski, odpowiada, że to jest właśnie "prawdziwa obrona polskiej racji stanu". - To był jasny sygnał, że pieniądze są Polsce potrzebne, zwłaszcza z nowych funduszy - dodaje włodarz stolicy.

Rafał Trzaskowski ocenia, że w Unii Europejskiej "będzie coraz mniej cierpliwości" do Polski. - Nawet jeśli kompromis zostanie zawarty, to pozycja Polski w UE będzie spadała jeszcze bardziej. Wszyscy widzą, że postępowanie polskiego rządu jest całkowicie nieobliczalne - uważa były minister ds. europejskich.

Weto albo śmierć, do którego miał przeć Zbigniew Ziobro? - Jest mocny w gębie a potem, jak trzeba podejmować decyzje, to właśnie on się okazuje "miękiszonem" – mówi Trzaskowski. Jego zdaniem szef Solidarnej Polski gra swoją grę i ryzykuje tym, że rozpadnie się rząd prawicy. - Mnie to specjalnie nie martwi, ale to problem dla polityka. Jeśli używa broni nuklearnej w polityce, to później musi ponosić konsekwencje - komentuje gość Radia ZET.

Co z ulicą Lecha Kaczyńskiego?

Trzaskowski jeszcze w samorządowej kampanii wyborczej nie wykluczał, że w Warszawie powstanie ulica Lecha Kaczyńskiego. - Prezydent Lech Kaczyński zasługuje na upamiętnienie, to jego wysiłkom zawdzięczamy wspaniałe Muzeum Powstania Warszawskiego - mówił w czerwcu 2018 r. w wywiadzie dla PAP. Później wielokrotnie powtarzał, że wyjdzie z taką inicjatywą po "maratonie wyborczym". Ostatecznym terminem miała być tegoroczna jesień.

O tę kwestię prezydent Warszawy został zapytany w internetowej części rozmowy w Radiu ZET. - Zacząłem rozmowy z radnymi, dlatego że to oni podejmują decyzję i niestety na razie mam sygnały takie, że nie będzie zgody radnych dzisiaj - w momencie, kiedy są pałowane kobiety na ulicach - na to, żeby wyciągać rękę w stosunku do tych, którzy się w ten sposób zachowują - powiedział. Podkreślił, że mimo tego chce przedstawić taką inicjatywę.

Dopytywany, czy mówiąc o braku zgody ze strony radnych, mówi o radnych KO, prezydent Warszawy potwierdził. - Ja to rozumiem, że dzisiaj, w tej atmosferze, byłoby to kontrowersyjne. Ale będę na ten temat rozmawiał - powiedział.

Prezydent Lech Kaczyński, który zginął w katastrofie smoleńskiej, miał już przez kilka miesięcy ulicę w Warszawie. W listopadzie 2017 r. na mocy tzw. ustawy dezubekizacyjnej ówczesny wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera wydał w tej sprawie zarządzenie zastępcze, które zmieniło nazwę Alei Armii Ludowej (Trasa Łazienkowska) na ul. Lecha Kaczyńskiego (zarządzenie zostało wydane po tym, jak sprawą nazewnictwa ulic nie zajęła się rada miasta).

Rada Warszawy wniosła do wojewódzkiego sądu administracyjnego skargę na zarządzenie Sipiery, które sąd uchylił w maju 2018 r. Wojewoda mazowiecki wniósł następnie kasację do Naczelnego Sądu Administracyjnego. W grudniu NSA oddalił skargę kasacyjną wojewody. Trasa Łazienkowska znów nosi nazwę Alei Armii Ludowej.

Kontrowersje wokół kartek świątecznych

- Jeśli ktoś zajmuje się cenzurowaniem pocztówek, to musi się naprawdę zastanowić - powiedział prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, pytany o kontrowersje wokół warszawskich kartek świątecznych. - Założenie, że sam sprawdzam kartki, jest nieprawdopodobne, ale te bardzo mi się podobają - dodał.

Reklama

Grafiki utrzymane w konwencji świątecznych kartek pojawiły m.in. na oficjalnych profilach miasta w mediach społecznościowych. Na jednej z nich widać Pałac Kultury i Nauki, charakterystyczną palmę na rondzie de Gaulle'a oraz pomnik Warszawskiej Syrenki. Na niebie widnieje księżyc oraz gwiazda, które zdaniem części komentatorów przypominają półksiężyc będący symbolem islamu. Niektórzy krytykowali także brak bezpośredniego nawiązania w grafikach do symboliki chrześcijańskiej.

O to, dlaczego kartki nie zawierają żadnych elementów religijnych, Trzaskowski pytany był w internetowej części rozmowy w Radiu Zet. - To jest nieprawdopodobne – po pierwsze założenie, że ja cenzuruję czy sprawdzam wszystkie plakaty czy kartki świąteczne. Poza tym na tej kartce świątecznej jest mnóstwo symboli świąt - jest księżyc, są gwiazdy, jak na wielu tego typu pocztówkach - powiedział.

- Jeśli ktoś się zajmuje cenzurowaniem pocztówek to musi się naprawdę zastanowić nad tym, czym się zajmuje, mówiąc bardzo delikatnie. Mnie to po prostu bawi - powiedział. - To coś nieprawdopodobnego, czym się media państwowe za nasze pieniądze zajmują - dodał. Podkreślił, że sam nie zatwierdzał kartek, ale bardzo mu się podobają.

- Każdy widzi to, co chce widzieć - podkreślała z kolei wcześniej rzeczniczka stołecznego ratusza Karolina Gałecka, pytana o kontrowersje wokół grafik. - Warszawa jako stolica jest przede wszystkim miastem tolerancyjnym. W Warszawie oprócz katolików żyją osoby o różnym pochodzeniu, wyznaniu, wierze, poglądach - mówiła Gałecka, dodając, że kartki świąteczne przygotowane przez ratusz do wspólnego celebrowania mają zapraszać wszystkich.

- Motywem przewodnim ma być wspólnotowość. Święta Bożego Narodzenia to czas, który powinien nas łączyć, a nie dzielić - bez względu na różnice, które są pomiędzy nami. Taki jest wydźwięk grafik. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to nie rozumie tak naprawdę świąt Bożego Narodzenia - dodała.

Warszawska kartka świąteczna / Twitter