Katarzyna Kwiatkowska musi się przenieść na pół roku z Warszawy do odległego o 180 km Golubia-Dobrzynia. - wyznaje w TOK FM.
Metoda "kija i marchewki"
Pod decyzją o przeniesieniu Kwiatkowskiej widnieje podpis zastępcy Zbigniewa Ziobry, prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego. Kwiatkowska przypomina, że Święczkowski sam mówił, że w zarządzaniu stosuje metodę "kija i marchewki".
- - mówi prokurator. Jej zdaniem w całej operacji chodzi o to, aby "inni prokuratorzy zobaczyli, że nie warto mieć własnego zdania, a należy się podporządkować temu, co dzieje się w polskiej prokuraturze".
Hotele pozamykane...
- - dodaje Kwiatkowska. Zauważa, że w tym wypadku przecież bez trudu można by delegować prokuratorów mieszkających w pobliżu jednostek wymagających "wzmocnienia". Tymczasem ściąga się śledczych z drugiego końca Polski bez względu na koszty i kłopoty osobiste.
- - wyznaje Kwiatkowska.
Prokurator jutro rano powinna stawić się w prokuraturze w Golubiu-Dobrzyniu, jednak wciąż nie ma tam gdzie mieszkać. - - oznajmia.