Izraelczyk został zatrzymany na lotnisku Schiphol 29 października ub. roku. Podróżował z Panamy i miał się przesiąść na amsterdamskim lotnisku na samolot lecący do Turcji. Został wówczas aresztowany na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA).

Reklama

Z akt sądowych, do których dotarła Polska Agencja Prasowa, wynika, że ENA został wydany 30 grudnia 2019 r. przez Sąd Okręgowy we Wrocławiu.

Izraelczyk miał handlować narkotykami i prać brudne pieniądze

Polska strona podejrzewa zatrzymanego o handel narkotykami i pranie brudnych pieniędzy. Według sądu we Wrocławiu sprawa dotyczy nie mniej niż 1,4 miliarda złotych.

Izraelczyk bronił się przed wydaniem Polsce. Podnosił różne argumenty, od braku niezależności polskiego wymiaru sprawiedliwości, po rzekomy „szalejący w Polsce antysemityzm”, także w więzieniach.

Z dokumentów udostępnionych PAP wynika, że Shalom A. podkreślał, że jako praktykujący Żyd nie będzie miał także dostępu do koszernego jedzenia w polskim więzieniu.

W związku z powyższym wydanie będzie skutkować rażącym naruszeniem praw podstawowych zatrzymanego – podkreślała obrona.

Reklama

Prokurator stanął na stanowisku, że nie ma realnego zagrożenia naruszaniem praw człowieka w polskich zakładach karnych. Obrona nie przedstawiła żadnych należycie zaktualizowanych informacji z obiektywnego źródła, że jest inaczej – uważa prokurator.

Z uzasadnienia sądu wynika, że przedstawione dokumenty o rzekomym wzroście antysemityzmu w Polsce nie dają podstaw do stwierdzenia, że „w sądownictwie panuje taki stopień antysemityzmu, że istnieje realne ryzyko dla osoby, której przypisuje się naruszenie jej prawa do rzetelnego procesu sądowego ze względu na jej żydowskie pochodzenie”.

Dlatego też „sąd nie widzi w tym kontekście powodu, aby nie zezwolić na przekazanie osoby na tej podstawie”.

Ostatecznie sąd uznał, że wystawiony ENA jest ważny i nie ma podstaw do odmowy wydania poszukiwanego polskiej stronie.