W Sejmie trwają tajne obrady, podczas których prezentowana jest informacja rządu dotycząca cyberataków na Polskę.

Reklama

"Kpina z parlamentu"

Dziennikarze nie mogą podczas tego posiedzenia przebywać w głównym korytarzu sejmowym i przebywają w Senacie, gdzie przyszli posłowie KO Dariusz Joński i Michał Szczerba, informują, że opuścili tajne obrady. - Do osoby, która prezentuje temat wiodący, nie mamy elementarnego zaufania. To jest po prostu śmianie się posłankom i posłom w twarz. To osoba odpowiedzialna za różnego rodzaju nieprawidłowości, nie mogliśmy tego słuchać - oświadczył Szczerba. - Działalność tej osoby poznaliśmy, a szczególnie poznali ją polscy podatnicy, którzy zostali narażeni na wielomilionowe straty. To kpina z parlamentu - dodał poseł.

- Klub Koalicji Obywatelskiej wnioskował, aby ta informacja rządu była publiczna, aby wszyscy się dowiedzieli. Pamiętacie państwo aferę Sowa i Przyjaciele, w tej sprawie wszystko było publiczne. W tej sprawie też chcemy, żeby wszystko było publiczne i dyskusja przy otwartej przyłbicy. Ponieważ nie mamy zaufania do osób, które to prezentują, podczas tego wystąpienia wyszliśmy z sali - podkreślił Joński.

Posłowie dopytywani o przebieg posiedzenia zaznaczyli, że nie mogą nic powiedzieć, bo obrady są tajne. - Być może dlatego utajnili to posiedzenie, żeby nie mówić co jest na tych skrzynkach mailowych - zaznaczył Joński. - Wrócimy na salę, jak ta osoba skończy przedstawiać te informacje - zapowiedział.

Również szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski podkreślał, że dzisiejsze tajne posiedzenie Sejmu to kpina. Kpina z instytucji tajnego posiedzenia, a przede wszystkim brak jakiejkolwiek informacji, o których moglibyśmy powiedzieć, że mają charakter tajny. Chcieliśmy dzisiaj usłyszeć, jak rzeczywiście wygląda postępowanie rządu w sprawie cyberbezpieczeństwa, nie usłyszeliśmy nic, co miałoby kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa Polski - podkreślał.

Gawkowski wskazywał, że w kwietniu br. wyciekło ponad 20 tys. danych funkcjonariuszy służb państwa, takich jak policja, CBŚ, CBA. Dodał, że kilka dni temu mieliśmy do czynienia z wyciekami ze skrzynki mailowej szefa KPRM Michała Dworczyka. - Te wszystkie wydarzenia według rządu Mateusza Morawieckiego nie istnieją. Liczyliśmy na rzetelną, dobrą, merytoryczną rozmowę. Chcieliśmy, aby posiedzenie Sejmu w tak ważnej sprawie było potraktowane poważnie i z atencją. Niestety to wszystko się nie wydarzyło - stwierdził.

Dodał, że wystąpieniom ministrów towarzyszyły "śmiechy", bo na środowym tajnym posiedzeniu Sejmu "mieliśmy do czynienia ze szkoleniem parlamentarzystów jak mają się zachowywać w kwestiach cyberbezpieczeństwa". - Dzisiaj na posiedzeniu Sejmu mieliśmy szkolenie jak powinni parlamentarzyści, parlamentarzystki obsługiwać się swoimi tabletami, telefonami komórkowymi, jak powinna wyglądać obsługa poczty email. To jest skandal - ocenił Gawkowski.

Wzywamy Mateusza Morawieckiego i dajemy polskiemu premierowi, jako Lewica, 12 godzin na to żeby zostały poinformowane wszystkie posłanki i posłowie, jeżeli jest jakakolwiek wiedza wśród służ, że konta jakiegokolwiek posła albo posłanki zostały przejęte. Że jest zagrożenie bezpieczeństwa jakiegokolwiek parlamentarzysty - oświadczył.

Jak dodał, jeżeli służby, w tym ABW w ciągu 12 godzin nie poinformują posłów jakiegokolwiek klubu parlamentarnego, że doszło do takich naruszeń, to Lewica w czwartek złoży wniosek o specjalne posiedzenie komisji ds. specsłużb i jednocześnie wspólne posiedzenie komisji cyfryzacji i spraw wewnętrznych. Podczas takiego posiedzenia politycy Lewicy chcą się domagać informacji publicznej na ten temat.

Uchwała o tajności obrad

We wtorek marszałek Sejmu Elżbieta Witek poinformowała, że podczas niejawnej części obrad wszyscy posłowie muszą być na sali posiedzeń i nie będzie możliwości zdalnego udziału. Dodała, że po zakończeniu części niejawnej będzie czas na pytania w sprawach bieżących.

Jak zapowiedziało Centrum Informacyjne Sejmu, posłowie wchodzący na salę plenarną będą sprawdzani przy pomocy urządzeń detekcyjnych i nie będą mogli wnieść żadnych urządzeń umożliwiających rejestrację lub transmisję obrazu albo dźwięku, czy też nawiązywanie łączności. W Sali Posiedzeń kamery zostaną wyłączone i ustawione tak, aby nie była możliwa rejestracja obrad, wyłączona zostanie też sieć wi-fi.

"Charakter klauzulowany"

Reklama

Rzecznik rządu Piotr Müller wyjaśnił we wtorek, że premier zwrócił się o zwołanie niejawnego posiedzenia izby, aby posłowie mogli zapoznać się z materiałami, które mają "charakter klauzulowany".

Tydzień temu szef KPRM Michał Dworczyk poinformował o hakerskim ataku na skrzynkę mailową i media społecznościowe jego i jego żony. W oświadczeniu podkreślił, że "w skrzynce mailowej będącej przedmiotem ataku hakerskiego nie znajdowały się żadne informacje, które miały charakter niejawny, zastrzeżony, tajny lub ściśle tajny". Dworczyk ocenił, że "z całą pewnością można stwierdzić, iż celem tego typu cyberataków jest dezinformacja i w związku z tym właściwe służby specjalne RP prowadzą wszelkie niezbędne działania wyjaśniające".

Rzecznik rządu, pytany czy ktoś inny z rządu oprócz szefa KPRM padł ofiarą ataków cybernetycznych, odparł, że na ten moment może powiedzieć tylko, że "jeżeli chodzi o ataki cybernetyczne, to ich skala jest szeroka i nie dotyczy tylko ministra Dworczyka, nie dotyczy tylko członków rządu, nie dotyczy tylko partii PiS, dotyczy szerokiej grupy osób".

Próba wyłudzenia danych mailowych

We wtorek zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel przekazał na Twitterze, że ktoś podjął próbę wyłudzenia danych dostępowych do poselskich maili.

Do wpisu dołączył zrzut ekranu, na którym widać wiadomość zatytułowaną "Powiadomienie o zagrożeniu uzyskaniem nieautoryzowanego dostępu do osobistych kont użytkowników". W treści wiadomości zalecono zmianę hasła za pomocą specjalnego formularza, by zabezpieczyć konto pocztowe. Na jej końcu widnieje podpis "Bardzo dziękuję za zrozumienie, Administrator Sejm RP". Na grafice udostępnionej przez wicerzecznika PiS zwrócono uwagę na adres domniemanego admina - poczta@sej.pl.

Odnosząc się do sprawy dyrektor CIS Andrzej Grzegrzółka przekazał PAP, że "zdarzenie opisane przez jednego z posłów w mediach społecznościowych, zostało zgłoszone do służb informatycznych Kancelarii Sejmu".

"Wstępna ocena kwalifikuje ten incydent jako próbę wyłudzenia danych. Zdarzenie nie zostało zbagatelizowane, posłowie otrzymali wiadomości przypominające o podstawowych zasadach bezpieczeństwa w korzystaniu z sejmowych urządzeń elektronicznych. W opinii sejmowych ekspertów od teleinformatyki, zauważalny jest w ostatnim czasie wzrost różnego rodzaju nieuczciwych praktyk wymierzonych w parlamentarzystów" - podkreślił.

KO: Próba utajnienia niekompetencji rządu

Utajnienie obrad Sejmu jest próbą utajnienia afery mailowej odbywającej się w rządzie; utajniając obrady, rząd chce tak naprawdę utajnić swoją niekompetencję - ocenili posłowie KO. Informacje muszą być podane do publicznej wiadomości i ktoś musi wziąć na siebie odpowiedzialność - podkreślili.

Poseł Bartłomiej Sienkiewicz (KO) ocenił na konferencji prasowej, że utajnienie obrad Sejmu jest "próbą utajnienia afery mailowej, jaka odbywa się w rządzie" o posłowie KO będą "w tej sprawie kategorycznie przeciwni".

- Chociażby dlatego, że normą w takich incydentach, nawet jeśli przyjmiemy prawdopodobną hipotezę, że mamy do czynienia ze zorganizowanym atakiem hakerskim, są publiczne dokumenty, raporty, które są publikowane, za które ktoś bierze odpowiedzialność, i które są jawne. Tak było w przypadkach ataków hakerskich i w Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii (...), to są rzeczy, które muszą być podane do publicznej wiadomości i ktoś musi wziąć za to odpowiedzialność - powiedział Sienkiewicz.

Zapowiedział, że posłowie KO będą głosować przeciw utajnieniu obrad. - Uważamy to za nic innego, jak próbę ukrycia afery mailowej, a nie próbę wyjaśnienia tego, co się stało - dodał.

Zdaniem posła Marcina Kierwińskiego (KO) utajniając obrady Sejmu rząd "tak naprawdę chce utajnić swoją niekompetencję". - Chce utajnić ten bałagan, który panuje w KPRM, panuje na linii ministrowie - pan premier Mateusz Morawiecki. A na to nie może być zgody i na to zgody Koalicji Obywatelskiej po prostu nie będzie - powiedział Kierwiński.

Budka kontra Fogiel

Lider PO Borys Budka domagał się w środę w Sejmie przeprowadzania jawnych obrad na temat cyberbezpieczeństwa w państwie po włamaniach na skrzynki mailowe polityków rządu. Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel nazwał to oczekiwanie "infantylizmem". - To brak odpowiedzialności za państwo - ocenił.

Sejm rozpoczął posiedzenie po godz. 9, w trybie jawnym. Marszałek Sejmu Elżbieta Witek po przedstawieniu zasad uczestnictwa w niejawnym posiedzeniu izby, zarządziła opuszczenie sali obrad, galerii, kuluarów oraz przygotowanie pomieszczeń do głosowania w sprawie utajnienia obrad i przeprowadzenia niejawnego posiedzenie izby. Następnie Witek zarządziła przerwę w obradach do godz. 12. O tajność obrad wnioskował na czas przedstawienia informacji w sprawie cyberataków na Polskę wnioskował premier Mateusz Morawiecki.

Przed zarządzeniem przerwy głos zabrał Borys Budka. Lider PO wystąpił z wnioskiem formalnym, w którym domagał się "niezwłocznego przejścia do udzielenia informacji przez premiera w świetle kamer, przy pełnej jawności".

- Chcecie przykryć własną niekompetencję. Chcecie przykryć to, że cała Polska śmieje się, albo drży czytając korespondencję, która wypływa codziennie z waszych skrzynek mailowych. Chcecie ukryć niekompetencję i kompromitację, macie wicepremiera do spraw bezpieczeństwa a chyba nikt w Polsce nie ma wątpliwości, że zajmuje się on wszystkim tylko nie bezpieczeństwem Polek i Polaków - podkreślił Budka.

Utajnienie posiedzenia Sejmu nazwał "festiwalem picu". - To jest afera mailowa, bo nie potraficie korzystać z poczty elektronicznej. I wy chcecie dbać o bezpieczeństwo Polaków - zwrócił się polityk do rządzących.

Elżbieta Witek wyjaśniła Budce, że jego wniosek nie może być poddany pod głosowanie, gdyż głosowany będzie wniosek przeciwny - o utajnienie posiedzenia podczas przedstawiania informacji na temat cyberbezpieczeństwa. Zarządziła też przygotowanie pomieszczeń do głosowania w sprawie utajnienia obrad i przeprowadzenia niejawnego posiedzenia izby i zarządziła przerwę w obradach do godz. 12.

Do wystąpienia Budki w Sejmie odniósł się poseł i wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. "Korzystając, że posiedzenie jeszcze nie jest tajne: Borys Budka protestuje przeciw utajnieniu obrad na temat cyberbezpieczeństwa. Infantylizm i desperacja, by wszystko zamienić w szopkę, bez żadnej odpowiedzialności za państwo, której należałoby oczekiwać" - napisał na Twitterze.