W sobotę w Warszawie odbyło się spotkanie liderów europejskich partii konserwatywnych i prawicowych, z udziałem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, premiera Mateusza Morawieckiego, a także szefów kilkunastu konserwatywnych partii europejskich, w tym m.in. szefowej francuskiego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen.
Zybertowicz pytany w Radiu Zet o obecność Le Pen na spotkaniu i jej prorosyjskie sympatie zaznaczył, że należy wziąć pod uwagę dwie formy proputinizmu.
- odparł Zybertowicz. Zwrócił jednocześnie uwagę, że liczni byli politycy niemieccy, austriaccy, francuscy i fińscy pracują dla firm powiązanych z rosyjskim Gazpromem.
- dodał Zybertowicz.
Na pytanie czy to oznacza, że te ugrupowania (obecne na spotkaniu w Warszawie - PAP) to jest dla PiS mniejsze zło, doradca prezydenta odparł, że tak.
Mniejsze zło
- powiedział doraca prezydenta.
Zybertowicz podkreślił też, że "Jarosław Kaczyński nie jest i nie będzie zakładnikiem pani Le Pen, a Donald Tusk był i jest zakładnikiem elit niemieckich".
Obecność Le Pen
O obecność w Warszawie Le Pen byli w sobotę pytani politycy PiS. Wicerzecznik ugrupowania Radosław Fogiel podkreślił, że Marine Le Pen "nie pracuje, w przeciwieństwie do wielu polityków partii tworzących Europejską Partię Ludową, albo europejską socjaldemokrację, w żadnej z rosyjskich spółek energetycznych".
Również europoseł PiS Tomasz Poręba zauważył, że koledzy Donalda Tuska, Leszka Millera, Włodzimierza Cimoszewicza, Radosława Sikorskiego "z grup politycznych, które współpracują z Platformą, z SLD w Parlamencie Europejski, mam tu na myśli pana byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera, byłego kanclerza Austrii (Wolfganga) Schuessela, mam na myśli byłego premiera Finlandii (Paavo) Lipponena, mam na myśli byłego premiera Francji (Francois) Fillona, mam wreszcie na myśli byłą minister spraw zagranicznych Austrii (Karin Kneissl) - wszyscy oni znaleźli zatrudnienie. Gdzie? W firmach współpracujących z Gazpromem i w firmach, które są bezpośrednio powiązane z (Władimirem) Putinem".
- pytał Poręba.