Prezydent Andrzej Duda zapowiedział w poniedziałek zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego bezpośrednio po rozmowie, przywódców państw europejskiej i USA. Rozmowa miała formę wideokonferencji i była poświęcona sytuacji wokół Ukrainy i na wschodniej flance NATO. W oświadczeniu po jej zakończeniu Andrzej Duda przekazał, że na posiedzeniu RBN będzie się chciał podzielić z najważniejszymi uczestnikami polskiej sceny politycznej wiedzą i obrazem sytuacji, który "powstaje w wyniku tych wszystkich spotkań i rozmów", które w ostatnim czasie prowadzi.

Reklama

- Mimo braku zaproszenia na RBN, jestem do dyspozycji. Jestem gotów podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem - zadeklarował podczas konferencji Donald Tusk.

Jak mówił Tusk, agencje prasowe w Europie obiegła w czwartek informacja na temat spotkania "antyukraińskiej młodzieżówki", które ma się odbyć w Madrycie. - Premier Mateusz Morawiecki ma spotkać się w Madrycie z liderami "skrajnie prawicowych ugrupowań" europejskich na zaproszenie hiszpańskiej partii Vox, z udziałem Marine LePen, Viktora Orbana i "wielu innych liderów prawicowych partii" - mówił Tusk. - Nie czas w tej chwili na szczegółową analizę, ale jesteśmy świadkami bardzo dramatycznego momentu w historii Europy - powiedział.

- Grożąca Ukrainie inwazja ze strony Rosji (Władimira) Putina to wielka rozgrywka o przyszłość Europy i naszego regionu, w tym Polski. Rozstrzygnie się pytanie o to, gdzie jest granica politycznego Zachodu i czy Polska znajdzie się po stronie zachodu czy po stronie Rosji - oświadczył Tusk.

Reklama

- Wzywam premiera Mateusza Morawieckiego, by zdementował informacje, że zamierza uczestniczyć w spotkaniu antyukraińskiej i proputinowskiej międzynarodówki, a jeśli ma zamiar uczestniczyć, by podjął decyzję o nieuczestniczeniu w nim - oświadczył Donald Tusk. Jak powiedział jest "zbulwersowany tymi doniesieniami":

Reklama

"To byłby skandal wyjątkowo paskudny"

Tusk był też pytany o doniesienia dotyczące inwigilacji za pomocą oprogramowania Pegasus. - Widać tu intencję czysto polityczną - opozycja jest w Polsce inwigilowana przez władze jak w najbardziej autokratycznych reżimach - to prawdopodobieństwo, że byłem podsłuchiwany jest też dość wysokie - powiedział szef PO.

Powtórzył, że telefon, którego obecnie używa, został sprawdzony i nie był zainfekowany programem szpiegowskim Pegasus. - Ale nie jest to ten aparat, który był przeze mnie używany, kiedy byłem szefem Rady Europejskiej - zaznaczył.

- Niezależnie od tego, czy byłem bezpośrednio inwigilowany przez Pegasusa, sam fakt, że moje rozmowy były podsłuchiwane, kiedy kontaktowałem się z Romanem Giertychem, który reprezentował mnie w kilu sprawach, jest już wystarczająco oburzający - dodał.

Zwrócił uwagę, że inwigilowanie go przy pomocy oprogramowania Pegasus - opracowanego przez izraelską spółkę NSO Group - do danych, do których mają także dostęp władze Izraela oznaczałoby, "że podsłuchiwano nie tylko go jako szefa Rady Europejskiej, ale również jego rozmówców czyli przywódców europejskich". - To byłby skandal wyjątkowo paskudny i bardzo źle wpływający na i tak nie najlepszą dzisiaj reputację polskich władz - stwierdził Tusk.

Wyraził uznanie dla senackiej nadzwyczajnej komisji badającej sprawę inwigilacji i nadzieję, że "powstanie sejmowa komisja śledcza w pełnym tego słowa znaczeniu". Zauważył, że pod wnioskiem o powołanie sejmowej komisji śledczej podpisali się parlamentarzyści KO, mimo że komisja ma się zająć także okresem, gdy rządziła PO.

Odnosząc się do informacji, że wśród inwigilowanych przy pomocy programu Pegasus miał być także szef Agrounii Michał Kołodziejczak, Tusk stwierdził, że "nie ulega wątpliwości: Kołodziejczak nie jest przestępcą, tylko aktywistą społecznym i politykiem, który od wielu miesięcy krytycznie wyraża się na temat rządu PiS". - Dlatego przydałaby się komisja śledcza - dodał.

Powołanie senackiej komisji nadzwyczajnej to pokłosie ustaleń działającej przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab. Podała ona, że za pomocą opracowanego przez izraelską spółkę NSO Group oprogramowania Pegasus byli inwigilowani mec. Roman Giertych, prokurator Ewa Wrzosek i senator KO Krzysztof Brejza. Do telefonu Brejzy miano się włamać 33 razy w okresie od 26 kwietnia 2019 r. do 23 października 2019 r., gdy był on szefem sztabu KO przed wyborami parlamentarnymi.

We wtorek agencja AP poinformowała o kolejnych dwóch Polakach, którzy według Citizen Lab mieli być szpiegowani Pegasusem - to lider Agrounii Michał Kołodziejczak oraz Tomasz Szwejgiert, współautor książki o szefie resortu spraw wewnętrznych i administracji, b. szefie CBA Mariuszu Kamińskim. Według Citizen Lab, obie sytuacje miały miejsce w 2019 r. - Kołodziejczak miał być zhakowany kilkukrotnie w maju tego roku, a Szwejgiert - 21 razy od końca marca do czerwca.

Roman Giertych, wypowiadając się w środę przed senacką komisją ds. nielegalnej inwigilacji, wyraził przekonanie, że prawdziwą przyczyną użycia wobec niego programu szpiegowskiego była chęć inwigilacji Tuska. - Reprezentowałem go w różnych postępowaniach, które toczyły się z jego inicjatywy lub innych osób. W związku z czym byłem w stałym kontakcie z panem przewodniczącym i daty tej infekcji pokrywają się z jedną bardzo istotną sprawą - w tym czasie ważyła się kwestia startu Donalda Tuska w wyborach prezydenckich - powiedział Giertych.

"Trzeba mieć dużą cywilną odwagę, żeby spotkać się z kimś takim jak ja"

Na czwartkowej konferencji prasowej szef PO podkreślił, że dochodzą do niego informacje o "aktach nienawiści" i różnego rodzaju presji, dotykającej wszystkich małych i średnich przedsiębiorców, którzy mieli odwagę spotkać się z nim w ostatnich dniach. Ocenił, że jest to przejaw "wschodniej polityki wewnętrznej". W ostatnich dniach Tusk odwiedził szereg mniejszych miejscowościach w kilku regionach Polski, gdzie spotykał się z drobnymi przedsiębiorcami; spotkania poświęcone były kłopotom związanym z inflacją, podwyżkami opłat za gaz i Polskim Ładem.

- Sam fakt, że dziś w Polsce trzeba mieć dużą cywilną odwagę, żeby spotkać się z kimś takim jak ja, świadczy jak najgorzej o tej wewnętrznej atmosferze i polityce PiS - powiedział Tusk. - Chciałbym wyrazić pełną solidarność z tymi wszystkimi, którzy nie zgadzają się na taką politykę i z tymi wszystkimi, którzy w jakimś sensie są ofiarami tej bezprecedensowej kampanii agresji i niechęci, czy to w internecie, czy mediach prorządowych. Możecie liczyć na nasze wsparcie - zapewnił lider PO.

Podkreślił, że wszystkie zakłady, które odwiedził są przykładem "wysokiej jakości usług i otwartości wobec klientów". - Spotkałem w czasie tych kilku dni objazdu świetne firmy i kapitalnych ludzi, trzymam za was kciuki - mówił Tusk.

"Ustawa jest, a właściwie jej nie ma. To przypomina Polski Ład, czyli ten bałagan PiS-u"

Tusk odniósł się także do zapowiadanego projektu uzupełniającego rozwiązania "lex Hoc". - Kiedy trzeba opowiadać przed kamerami, że walczy się z pandemią, zjawiają się najwyżsi urzędnicy państwowi i mówią, że mają gotową ustawę, Sejm się zbiera się i ustawy nie ma - stwierdził.

Po wtorkowym spotkaniu z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, ministra zdrowia Adama Niedzielskiego oraz przedstawicieli ugrupowań parlamentarnych w sprawie dalszej walki z pandemią Covid-19, rzecznik rządu Piotr Müller zapowiedział, że "projekt poselski, który firmuje poseł Czesław Hoc, nadal będzie procedowany", a projekt mający uzupełniać rozwiązania "lex Hoc" zostanie przygotowany na podstawie postulatów opozycji oraz pomysłów, które pojawiły się w rządzie. Według zapowiedzi nowy projekt miał zostać przedstawiony w środę lub czwartek.

Tusk powiedział, że z informacji, które do tej pory dotarły do opinii publicznej wynika, że istotą przygotowywanej przez obóz rządzący ustawy, jest to, by "obywatele skarżyli siebie nawzajem za to, że się zarażają", a sądy dochodziły do tego, kto jest winny temu, że ktoś kogoś zaraził koronawirusem.

Przytaczając statystyki zachorowań, Tusk zwrócił się do rządzących podkreślając, że powinni oni pomagać Polakom w pandemii. - Sytuacja jest naprawdę krytyczna - oświadczył, podkreślając, że trzeba podjąć natychmiastowe decyzje. Tusk zaznaczył, że tzw. paszport covidowy jest rozwiązaniem znanym i szeroko stosowanym w Europie. - I to jest punkt wyjścia do poważnej rozmowy o tym, w jaki sposób walczyć z pandemią - powiedział.

- Wszystkie te działania dotyczące walki z Covidem od początku pandemii, a kończąc na tej ustawie, która jest, a właściwie jej nie ma, przypominają trochę Polski Ład, czyli ten bałagan PiS-u - powiedział lider PO. - Są jakieś przepisy, których właściwie nikt nie rozumie, albo propozycje przepisów, które wydają się na pierwszy i drugi rzut oka absurdalne, a nie ma żadnych konkretnych decyzji - mówił.

Tusk ponownie zadeklarował, że jeśli tylko pojawi się "jakakolwiek sensowna" propozycja dotycząca skutecznej walki z pandemią, KO będzie wspierać rząd w jej realizacji.

Projekt przedstawiony przez wiceprzewodniczącego komisji zdrowia Czesława Hoca (PiS) zakłada m.in. że pracodawca będzie mógł żądać od pracownika okazania informacji o szczepieniu przeciw COVID-19 lub o negatywnym wyniku testu, albo też informacji o przebytej infekcji koronawirusa. Propozycja trafiła do Sejmu w grudniu ub.r.