Agitacyjna wolna amerykanka? Niekoniecznie
Nowelizacja zakłada, że obecny artykuł, który mówi, że „agitację wyborczą może prowadzić każdy komitet wyborczy i każdy wyborca, w tym zbierać podpisy popierające zgłoszenia kandydatów po uzyskaniu pisemnej zgody pełnomocnika wyborczego”, zostanie rozdzielony na dwa paragrafy (osobno zostanie potraktowana kwestia zbierania podpisów).
Platforma Obywatelska i Polska 2050 uważają, że zmiana dotycząca uzyskania pozwolenia pełnomocnika komitetu wyborczego umożliwi masowe, nieformalne finansowanie kampanii wyborczej przez prywatne osoby. – Stanie się to kompletnie nieprzejrzyste. Jeśli obywatel będzie mógł opublikować w prasie ogłoszenie wyborcze wspierające jakiegokolwiek kandydata bez oznaczenia, kto za to ogłoszenie zapłacił i kogo ta osoba reprezentuje, to zniknie realny nadzór nad finansowaniem kampanii wyborczej – przestrzegała kilka dni temu w Sejmie Miłosława Zagłoba z Instytutu Strategie 2050, think tanku Szymona Hołowni.
Nasz rozmówca, znający realia organizacji wyborów w Polsce, twierdzi, że opozycja przesadza. – przekonuje rozmówca DGP. Opozycja jednak nadal ma obawy. – uważa poseł KO Robert Kropiwnicki.
Przybędzie kilka tysięcy nowych lokali wyborczych?
To nieuniknione, bo w końcu taki będzie efekt zmiany mówiącej o tym, że obwód głosowania powinien obejmować minimum 200 mieszkańców (dziś to 500). Nie jest jednak jasne, na jakiej liczbie komisji się skończy. PiS wstępnie szacuje, że będzie to 6–7 tys. nowych miejsc do oddania głosu. Ale już np. ekspert Jarosław Flis ocenia, że może to być nawet 10 tys. O finalnym wyliczeniu dowiemy się dopiero po wejściu przepisów w życie. Odpowiedzialne za organizację elekcji Krajowe Biuro Wyborcze (KBW) nie jest dziś w stanie określić, ile jest miejscowości, w których ewentualnie zostaną utworzone nowe obwody głosowania.– odpowiada nam KBW. W czasie kolejnego miesiąca komisarze wyborczy dokonają „weryfikacji i analizy” obowiązujących podziałów gmin na stałe obwody głosowania z uwzględnieniem liczby mieszkańców poszczególnych miejscowości, a także możliwości utworzenia w nich obwodów głosowania. – wskazuje KBW. Oczywiście pozostaje pytanie o sens tworzenia niektórych obwodów. "Przyznanie prawa do wystąpienia z inicjatywą o ustanowienie obwodu wyborczego, 5 proc. wyborców może w skrajnych sytuacjach prowadzić do wyznaczenia nowego obwodu wyborczego na wniosek 5–7 osób. Wydaje się to zbyt mała liczba osób, które powinny być uprawnione do wystąpienia z taką inicjatywą” – ocenia Związek Gmin Wiejskich RP. Obecnie w kraju funkcjonuje ok. 27 tys. obwodów, podczas gdy np. w dużo mniejszej Danii jest ich ok. 15 tys., a w porównywalnej ludnościowo Hiszpanii – ok. 60 tys.
Projekt jest profrekwencyjny?
To główny argument PiS za nowelizacją. Wynika z założenia, że zagęszczenie sieci lokali na terenach pozamiejskich zwiększy tam frekwencję – dziś wyraźnie niższą niż w miastach. Opozycja podnosi, że PiS, owszem, dąży do podniesienia frekwencji, ale głównie wśród swoich wyborców. To jednak dyskusja oparta na pewnych politycznych wyobrażeniach, a rzeczywistość może te plany brutalnie zweryfikować. – zwraca uwagę Jarosław Flis w analizie projektu PiS. – dodaje ekspert.
Na wybory zabraknie pieniędzy i ludzi?
Koszty zorganizowania wyborów według reguł proponowanych przez PiS nie są jeszcze znane. Zdaniem KBW oszacować to będzie można dopiero po ustaleniu, gdzie i ile lokali wyborczych przybędzie. Nie wiadomo też, ilu będzie mężów zaufania, którym też trzeba będzie zapłacić połowę stawki członka komisji wyborczej.– słyszymy od osoby znającej prawo wyborcze. Na razie na wybory parlamentarne w tegorocznym budżecie zaplanowano kwotę 352 mln zł. Samo funkcjonowanie Centralnego Rejestru Wyborców, który PiS chce wprowadzić na te wybory, to 31,2 mln zł w tym roku, a następnie 7,56 mln zł rocznie. – ocenia rozmówca DGP. Jak przyznaje, gorzej będzie z obsadzeniem ludzi do prac w komisjach, których będzie więcej.
Głosowanie pocztą czy przez internet
Opozycja chce wyjść z dwoma swoimi pomysłami, które mają podnieść frekwencję. Platforma chce wrócić do pomysłów powszechnego głosowania korespondencyjnego. – mówi o pomyśle poseł Robert Kropiwnicki z PO. Potem zostało ono ograniczone do osób niepełnosprawnych, seniorów oraz osób, które podlegają kwarantannie lub izolacji. Dziś PiS nie pali się do takich zmian.
Jeszcze dalej chce iść PSL. Szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz w ostatnim wywiadzie dla DGP mówił o poprawce, której celem jest wprowadzenie głosowania przez internet. Ale ta idea budzi znaki zapytania nie tylko w PiS, wątpliwości ma także PO. Robert Kropiwnicki tłumaczy, że nie ma rozwiązań technologicznych, które gwarantowałyby bezpieczne głosowanie. Problem polega na tym, że jednocześnie trzeba zagwarantować, że właściwa osoba odda głos oraz że jej głos będzie tajny. Podobną opinię słyszymy w PiS. – zauważa polityk PiS.
O ile wzrośnie liczba komisji? Tego właściwie nie wiadomo.