Dziennik Gazeta Prawana logo

Nikt nie mówi tylko prawdy. Szafrański: Politykę uprawia się dla władzy

9 lutego 2024, 06:53
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
posłowie
Posłowie na sali obrad Sejmu w Warszawie/PAP
Niektórzy politycy utrzymują, że w czasie ich kadencji panowała praworządność, podczas gdy inni argumentują, że dopiero obecnie musi ona zostać odbudowana, przy czym nie powinno się w tym procesie ulegać żadnym kompromisom. Choć takie stwierdzenia mogą wydawać się atrakcyjne, w rzeczywistości są nie do zrealizowania. Z Wojciechem Szafrańskim rozmawiał Piotr Szymaniak.

Od 2015 roku mamy w Polsce nieustający kryzys konstytucyjny. Czy on jest naprawdę zagrożeniem dla demokracji? I czy dostrzega pan jakieś szanse na jego zażegnanie?

Myślę, że na ten problem nie należy spoglądać z perspektywy wydarzeń, które miały miejsce od 2015 roku, czy może od kwietnia 2010 roku, ale procesów, które toczą się 100, 200 czy 300 lat. Jestem przeciwny narracji, że oto jesteśmy w Polsce świadkami końca demokracji albo że właśnie obserwujemy jej prawdziwy nowy początek. Każda demokracja przechodzi kryzysy, z których wychodzi mniej lub bardziej zwycięsko, zdarza się, że przegrywa, ale nie ulega wątpliwości, że wahania, a nieraz nawet stan spazmowy, czyli mniej lub bardziej poważne kryzysy, są w demokracji absolutnie normalne. 

A odnosząc się wprost do pańskiego pytania, stan kryzysu konstytucyjnego jako element szerszego zjawiska, czyli kryzysu prawa jako takiego, należałoby uzdrawiać za pomocą prawa. Na studiach prawniczych uczymy studentów o modelu racjonalnego prawodawcy. Przyjmuje się, że stanowiąc normy prawne, kieruje się on w swym działaniu określoną wiedzą i określonym systemem ocen, że każdy przepis jest wydawany celowo i że w przepisach nie są ustanawiane normy radykalnie ze sobą sprzeczne ani niemożliwe do zrealizowania. Zakłada się tym samym istnienie takiego prawodawcy, który tworzy przepisy w sposób sensowny, racjonalny i celowy, znając cały system prawny i nadając poszczególnym słowom i zwrotom zawsze takie samo znaczenie, nie zamieszczając jednocześnie zbędnych sformułowań itd. W demokratycznym państwie prawnym założenie racjonalnego prawodawcy ma swoją wagę z perspektywy reguł interpretacyjnych, inferencyjnych czy kolizyjnych. Niektórzy już dziś odrzucają założenie racjonalnego prawodawcy, a studenci na pierwszym roku studiów uznają, że po prostu ustawodawca powinien być racjonalny w intuicyjnym rozumieniu tego zwrotu. Gdyby spojrzeć na to w ten sposób, a nie oczyma teorii prawa, to czasem się od tego założenia oddalamy, czasem do niego zbliżamy, ale nigdy go nie osiągniemy.

A teraz jesteśmy bliżej czy dalej?

Cały czas daleko. A do tego powszechnie myli się założenie racjonalnego prawodawcy z praworządnością. Jedni politycy mówią, że za ich rządów była praworządność, drudzy przeciwnie, że teraz dopiero trzeba ją przywracać, ale nie iść przy tym na kompromisy. To świetnie brzmi, ale jest niewykonalne. Proste recepty polegające na tym, że można po prostu odwrócić ostatnie zmiany, by było dobrze, są ułudą.

CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU DGP»

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj