Swoją deklarację Dorn wygłosił w radiu RMF FM. "Przestałem już być PiS-owcem na wygnaniu, bo uważam, że z tej mąki chleba nie będzie" - stwierdził. I dodał: ale większych nadziei na wyjście z dwudziestu paru procent, z pewnego dość dużego, ale jednak swego rodzaju mniejszościowego getta, ja przed moją byłą partią nie widzę".
Jeżeli się przestaje być wygnańcem liczącym na to, że się wróci, no to albo popada się w kwietyzm i bezczynność, albo chwyta się miecz w rękę i szuka się drużyny, żeby wyrąbać sobie królestwo" - powiedział Dorn. I stwierdził, że jesień tego roku jest "swego rodzaju okresem założycielskim, jeżeli chodzi o zmiany dotyczące systemu polityczno-partyjnego". I dodał, że zastanawia się na możliwością stworzenia jakiejś nowej siły politycznej.
Przecież gdy był wyrzucany z partii blisko rok temu, zapowiadał, że w sumieniu nadal pozostaje jej członkiem i nikt tego nie zmieni. że "sercem i myślą" będzie z delegatami, bo choć "decyzją prezesa Jarosława Kaczyńskiego zostałem z naszej partii formalnie wykluczony, nadal czuję się w sumieniu jej członkiem i chcę wpływać na jej losy".
Wczoraj marszałek bagatelizował i tamte słowa, i deklarację złożoną w RMF FM. "To nic nowego, już od dawna o tym mówiłem" - stwierdził.
Ale wiele do powiedzenia na ten temat mają posłowie PiS, którzy szczerze żałują, że Dorn jest poza partią. Jeden z naszych rozmówców opowiada, że wczorajszych słów Dorn by nie wypowiedział, gdyby udało mu się wrócić do partii. Myślał, że tak stanie się jesienią. - opowiada poseł, którego Dorn sondował, jakby wówczas zagłosował.
W opinii innego posła PiS, "Przegrać nie mógł, więc przeszedł do wariantu a la Piłsudski" - twierdzi polityk PiS. Jego zdaniem Dorn doszedł do przekonania, że musi zerwać wszelkie swoje stosunki z PiS, by kiedyś faktycznie móc wrócić "na białym koniu".
Zupełnie inną opinię ma członek władz PiS, który utrzymuje dobre kontakty z Dornem: Więc chce dalej być najlepszym posłem i wokół swojej pozycji budować nową siłę".
Sam mówi, że mnóstwo niezadowolonych posłów jest i w PO, i w PiS. Czy ma szansę wyciągnąć ich z macierzystych partii? "Na pewno nie tej jesieni. Może następnej, bo bez względu na to, czy przegra wybory Donald Tusk, czy Lech Kaczyński, w którejś z dwóch wielkich partii będzie nie lada rwetes" - mówi nam ważny polityk PiS.
"Doceniam zalety Ludwika Dorna. Dzięki nim mogliśmy przez wiele lat dobrze współpracować. Obawiam się konkurencji politycznej ze strony Platformy Obywatelskiej, ale ze strony Dorna specjalnie się nie obawiam" - stwierdził wczoraj prezes PiS na konferencji prasowej.