Dziennik Gazeta Prawana logo

Wicepremier Włoch chciałby zobaczyć rosyjskie flagi na igrzyskach olimpijskich

25 marca 2025, 14:39
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Wicepremier Włoch, Matteo Salvini zaskoczył swoimi słowami. Chodzi o udział Rosjan w igrzyskach olimpijskich
Wicepremier Włoch, Matteo Salvini zaskoczył swoimi słowami. Chodzi o udział Rosjan w igrzyskach olimpijskich/Shutterstock
Matteo Salvini wyraził nadzieję, że przyszłorocznych zimowych igrzyskach olimpijskich, które odbędą się w Italii, będą mogli wziąć udział również sportowcy rosyjscy. Włoski wicepremier, minister infrastruktury i transportu powiedział, że chciałby zobaczyć flagi ukraińskie i rosyjskie.

Salvini liczy, że Wielkanoc przyniesie pokój

Podczas inauguracji toru bobslejowego, przygotowanego na igrzyska Mediolan-Cortina d'Ampezzo, Salvini oświadczył: Zbliża się święta Wielkanoc i miejmy nadzieję, że przyniesie pokój. Mamy nadzieję, że te igrzyska będą mogły gościć sportowców z flagami ukraińskimi i także rosyjskimi, bo widok zawodników startujących bez swojego sztandaru nie jest miły.

Salvini podkreślił, że tor bobslejowy w Cortinie d'Ampezzo jest "przykładem wspaniałej włoskiej inżynierii". Włoscy Inżynierowie i architekci nie mają sobie równych na świecie - ocenił.

Olimpijski tor wywoływał przez długi czas polemiki i dyskusje, ponieważ poszukiwano lokalizacji dla niego, co spowodowało spore opóźnienia. Pojawiła się nawet hipoteza skorzystania podczas włoskich igrzysk z odpowiedniego obiektu w Austrii. Odrobiliśmy opóźnienia - zapewnił Salvini podczas wtorkowej prezentacji.

Część Rosjan wykluczonych z igrzysk już w 2016 roku

Reprezentacja Rosji po raz ostatni wzięła udział w igrzyskach w 2016 roku w Rio de Janeiro. I już wtedy w niepełnym składzie, gdyż ze startu wykluczono lekkoatletów, z wyjątkiem Darii Kliszyny, a także dużą część kadry wioślarzy, kajakarzy, pływaków, pięcioboistów i jednego żeglarza. Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) rekomendowała nawet MKOl wykluczenie wszystkich Rosjan w reakcji na raport o dopingu podczas zimowych igrzysk w Soczi w 2014 roku, przygotowany przez kanadyjskiego prawnika Richarda McLarena. Z dokumentu wynikało, że laboratoria antydopingowe w Soczi i w Moskwie, minister sportu oraz służby specjalne Rosji (FSB) brały udział w tuszowaniu pozytywnych wyników testów reprezentantów gospodarzy.

Sprawa systemowego dopingu w rosyjskim sporcie, nagłośniona po raz pierwszy w filmie dokumentalnym niemieckiej telewizji ARD w grudniu 2014 roku, ciągnęła się dalej i miała swoje skutki. W zimowych igrzyskach w Pjongczangu w 2018 roku startowali "Olimpijscy sportowcy z Rosji", a w kolejnych - letnich w Tokio w 2021 oraz zimowych w Pekinie w 2022 - ekipa uczestniczyła pod szyldem Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego. Bez narodowych barw i bez grania hymnu rosyjskiego dla zwycięzców.

Rosja i Białoruś na marginesie światowego sportu

Z kolei po rozpoczętej w lutym 2022 pełnoskalowej zbrojnej agresji na Ukrainę Rosja i jej sojuszniczka Białoruś cały czas pozostają na marginesie światowego sportu. Zawodnicy z tych krajów startują tylko w niektórych dyscyplinach, ale pod neutralną flagą, a drużyny - zarówno narodowe, jak i klubowe - są wykluczone z międzynarodowych rozgrywek.

W ubiegłym roku w igrzyskach w Paryżu wystartowało tylko 17 Białorusinów i 15 Rosjan. Zaproszeni jako "indywidualni sportowcy neutralni" musieli przejść zarówno przez sito kwalifikacyjne, jak i podwójną kontrolę, najpierw przez międzynarodowe federacje, a następnie przez MKOl, aby upewnić się, że nie wspierają aktywnie wojny na Ukrainie, ani nie mają żadnych powiązań z armią swojego kraju.

Nie wszyscy sportowcy z tych krajów zostali dopuszczeni do eliminacji. Tak stało się po decyzjach światowych federacji - lekkoatletycznej i pływackiej.

W Paryżu Białorusini zdobyli cztery medale olimpijskie, m.in. złoty wywalczył gimnastyk Iwan Litwinowicz w skokach na trampolinie. Spośród Rosjan na podium stanęły tylko srebrne w deblu tenisistki Mirra Andriejewa i Diana Sznajder.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKoszmarna kontuzja na mundialu. Piłkarz opuścił boisko na noszach. Rywal złamał mu nogę »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj