Kaczyński podkreślił w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że jest kandydatem na prezydenta, którego już poparły prawie dwa miliony obywateli, bo tyle podpisów z poparciem jego kandydatury zostało zebranych.

Zarzuty przeciwników, że jest nieobecny w kampanii, uznał za krzywdzące. Stwierdził, że z przyczyn oczywistych nie może teraz prowadzić kampanii w sposób aktywny.

Ale szef PiS mówi też o rozwoju naszego kraju. "Należy przeciąć węzły gordyjskie, które blokują rozwój Polski, abyśmy mogli szybko pójść do przodu" - podkreśla.

Według niego, chodzi o sprawy, których od lat nie udawało się rozwiązać: budowa autostrad i dróg ekspresowych, rozwój cywilizacyjny wsi, wspomaganie budownictwa, zmniejszenie społecznej sfery niedostatku, odblokowanie przedsiębiorczości i wreszcie kompleksowa reforma służby zdrowia.

W przypadku wygranej w wyborach zakłada on możliwość podjęcia rozmowy na temat ponadpartyjnego porozumienia na rzecz ważnych reform. "Niezależnie, kto wygra, te problemy same nie znikną. A ich rozwiązanie wzmocni państwo. Ten, kto wygra wybory, będzie miał społeczny mandat do zainicjowania reform" - przekonuje.

"Musimy spróbować, bo jeżeli nie teraz, to kiedy? Liczę też, że w polityce będzie obowiązywał język współpracy" - dodaje Jarosław Kaczyński.