Bramki: 0:1 Gelson Fernandes (52).

Reklama

Żółta kartka - Szwajcaria: Stephane Grichting, Reto Ziegler, Diego Benaglio, Hakan Yakin.

Sędzia: Howard Webb (Anglia). Widzów 62 453.

Hiszpania: Iker Casillas - Sergio Ramos, Gerard Pique, Carlos Puyol, Joan Capdevila - David Silva (62. Jesus Navas), Xavi, Sergio Busquets (62. Fernando Torres), Andres Iniesta (77. Pedro Rodriguez), Xabi Alonso - David Villa.

Szwajcaria: Diego Benaglio - Stephane Grichting, Stephan Lichtsteiner, Philippe Senderos (36. Steve von Bergen), Reto Ziegler - Tranquillo Barnetta (90+2. Mario Eggimann), Goekhan Inler, Benjamin Huggel, Gelson Fernandes - Eren Derdiyok (79. Hakan Yakin), Blaise Nkufo.

Piłkarze Szwajcarii sprawili największą dotychczas niespodziankę mistrzostw świata w RPA. W meczu grupy H w Durbanie pokonali mistrzów Europy - Hiszpanów 1:0.

Pierwsza połowa nie wskazywała na to, że podopieczni Vicente del Bosque, rozgrywający swój 50. w historii mecz na mundialu, zejdą z boiska pokonani. Mieli sporą przewagę, a na dodatek już w 36. minucie murawę z powodu kontuzji musiał opuścić czołowy obrońca Helwetów Philippe Senderos.

Przed przerwą Hiszpanie, którzy w ostatnim sparingu przed MŚ pokonali Polskę 6:0, stworzyli dwie dogodne sytuacje. W 24. minucie znakomitej okazji nie wykorzystał Gerard Pique, a w ostatnich sekundach tej części gry bramkarza VfL Wolfsburg Diego Benaglio nie zdołał pokonać David Villa.

Wydawało się, że w drugiej połowie gol dla mistrzów Europy będzie tylko kwestią czasu. Nic z tego, na dodatek w 52. minucie sensacyjne prowadzenie objęli Szwajcarzy. W sporym zamieszaniu w polu karnym najsprytniej zachował się Gelson Fernandes, który po odbiciu piłki przez Pique trafił do pustej bramki.

Od tej pory zaczęło się oblężenie bramki Szwajcarów. W 62. minucie selekcjoner mistrzów Europy zdecydował się na podwójną zmianę, wprowadzając napastników Jesusa Navasa i Fernando Torresa. Wynik nie uległ jednak zmianie. Swoje okazje zmarnowali po kolei: Andres Iniesta, Torres i dwukrotnie Navas, a Xabi Alonso huknął w poprzeczkę.

Dobrze zorganizowani w defensywie Szwajcarzy ograniczali się do kontrataków, ale oni też kilka razy zagrozili bramce rywali. Najbliższy szczęścia był w 74. minucie Eren Derdiyok, który trafił w słupek.