Premier Hiszpanii Pedro Sanchez zareagował natychmiast na tragiczne wieści z południa kraju. W poniedziałek odwiedził miejsce katastrofy w prowincji Kordoba. Flagi w całej Hiszpanii zostaną opuszczone do połowy masztów na trzy dni. Szef rządu zrezygnował z wyjazdu na Światowe Forum Ekonomiczne w Davos, aby osobiście nadzorować działania kryzysowe. Sanchez zadeklarował, że śledczy ustalą dokładny przebieg zdarzeń, a rząd niczego nie zatai przed opinią publiczną.
Katastrofa kolejowa w Hiszpanii. Co wydarzyło się w Adamuz?
Do tragedii doszło w niedzielę około godziny 19:45 na trasie między Malagą a Madrytem. Pociąg prywatnego przewoźnika Iryo, jadący do stolicy, nagle wypadł z szyn na prostym odcinku torów. Ostatnie wagony wykolejonego składu wjechały na sąsiedni tor, którym z przeciwka nadjeżdżał pociąg Alvia (Renfe) zmierzający do Huelvy. Siła uderzenia była tak wielka, że pierwsze wagony drugiego składu zostały wyrzucone w powietrze i spadły z czterometrowego nasypu.
"Dziwne okoliczności" wypadku i ostrzeżenia maszynistów
Minister transportu Oscar Puente nazwał wypadek "niezwykle dziwnym". Media donoszą o niepokojących sygnałach. Związek zawodowy maszynistów (SEMAF) już w sierpniu ubiegłego roku ostrzegał przed zużyciem szyn na tym odcinku. Inżynierowie sygnalizowali problemy z wibracjami składów na rozjazdach w pobliżu Adamuz. Śledczy sprawdzają również wątek dywersji, choć na ten moment nie ma na to twardych dowodów.
Bilans tragedii
To najgorsza katastrofa kolejowa w Hiszpanii od 2013 roku (wtedy pod Santiago de Compostela zginęło 80 osób). Potwierdzono śmierć 39 osób, w tym maszynisty jednego ze składów. Ponad 150 osób trafiło do szpitali.