Dziennik.pl logo

Dlaczego tak naprawdę Zełenski odwołał generała Syrskiego? Sensacyjne ustalenia Amerykanów

Generał Ołeksandr Syrski
Generał Ołeksandr Syrski/Telegram
Zachodnie czołgi, o które Ukraina prosiła w pierwszych miesiącach rosyjskiej inwazji, niemal całkowicie zniknęły z linii frontu – podał amerykański dziennik "New York Times". Wozy bojowe za miliony dolarów stoją w ukryciu z powodu powszechnego użycia tanich dronów przez obie strony konfliktu. To również, według "NYT", prawdziwy powód odwołania generała Ołeksandra Syrskiego przez Wołodymyra Zełenskiego.

W artykule przypomniano, że Ukraina zaczęła prosić o zachodnie czołgi niemal natychmiast po rozpoczęciu rosyjskiej pełnoskalowej inwazji i wtedy wydawało się, że są one absolutnie niezbędne. Po napiętych negocjacjach sojusznicy Kijowa zgodzili się na dostawy dopiero w styczniu 2023 roku.

Prawdziwy powód odwołania generała Syrskiego

Jednak zanim czołgi te mogły wejść do akcji, tanie drony zadawały już ogromne straty i potrafiły atakować czołgi w najbardziej wrażliwych miejscach – twierdzi "NYT". W efekcie ciężki sprzęt pancerny wyjeżdża obecnie niemal wyłącznie podczas złej pogody, służąc do holowania uszkodzonych pojazdów.

Problem ten stał się zarzewiem poważnego konfliktu w ukraińskim dowództwie. Praktycznie w ogóle nie używamy pojazdów opancerzonych. Nasuwa się pytanie: jak możemy zneutralizować tę przewagę dronów i dać naszej broni pancernej drugie życie? – powiedział cytowany w artykule generał Ołeksandr Syrski. Według "NYT" to właśnie ten spór o wizję dalszej strategii wojennej doprowadził do odwołania przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego gen. Syrskiego ze stanowiska naczelnego dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy.

Konieczność przekwalifikowywania się przez żołnierzy

Wobec paraliżu wojsk pancernych ukraińscy żołnierze muszą się przekwalifikowywać. Oficer 33. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej o pseudonimie "Morfeusz" przekazał, że część żołnierzy z jego batalionu pancernego przeszła już przeszkolenie na operatorów dronów.

Jestem przekonany, że czołgi wciąż mają przyszłość, ale z jednym zastrzeżeniem: muszą to być pojazdy bezzałogowe – uważa "Morfeusz", dodając, że powrót tradycyjnych czołgów na pole bitwy wymagałby wielkiego przełomu technologicznego.

Sami członkowie załóg czołgowych przyznają, że wyjazd ciężkim sprzętem na linię kontaktu z wrogiem graniczy dziś z samobójstwem. Czołgista o pseudonimie "Mechan" opowiedział, że przejście ze starych sowieckich czołgów T-64 na Leopardy "było jak przesiadka do Mercedesa czy BMW. Ale teraz jeżdżę nim niezmiernie rzadko, głównie na misje holownicze". Inny żołnierz, "Johnny", który przeniósł się z jednostki pancernej do obsługi dronów lądowych, zaznaczył: W czołgu zamykasz właz, wyjeżdżasz i nie masz pojęcia, czy w ogóle wrócisz.

Kwestionowanie sensu wykorzystywania czołgów

Część ukraińskich wojskowych kwestionuje nawet sens wykorzystywania czołgów i ich załóg do zadań pomocniczych. Po co wyjeżdżać i ryzykować? Żeby wyciągnąć spalony pojazd? Lepiej przekwalifikować się na pilotów dronów – zauważył żołnierz o imieniu Dima. Z kolei inny czołgista, o pseudonimie "Golden", spytany o brak rozkazów bojowych odpowiedział: Już raz płonąłem wewnątrz czołgu – jak dla mnie wystarczy.

Wojskowi próbują adaptować sprzęt, montując siatki i klatki antydronowe. Wcześniej śmiano się z Rosjan, mówiąc, że budują na czołgach "grille do barbecue", ale idąc w tym kierunku, mieli rację – przyznał szef służby technicznej o pseudonimie "Energetyk".

Dowódcy podkreślają jednak, że bez zaawansowanych systemów sztucznej inteligencji, tworzących wokół czołgów ochronne kopuły, lub bez pokładowych dronów przechwytujących, zachodni sprzęt pancerny pozostanie bezużyteczny w starciu z nową taktyką wojenną.

Jak twierdzi "NYT", Ukraina nadal utrzymuje czołgi w stanie gotowości i szkoli żołnierzy w zakresie ich obsługi, próbując jednocześnie opracować nowe sposoby wykorzystania tych wozów bojowych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Piotr Kozłowski

Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraAtak polskiego żubra na turystów z Francji. Ciężarna kobieta trafiła do szpitala »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj