Żmije, kobry, iguany i jaszczurki - taką menażerię miał w walizce Filipińczyk, który wybierał się do Bangkoku. Celnicy przecierali oczy ze zdumienia, gdy w jego bagażu znaleźli mnóstwo plastikowych butelek, w których wiły się różnokolorowe tropikalne zwierzęta.
Funkcjonariusze doliczyli się w sumie 134 pełzających stworzeń. Niedoszły przemytnik miał nadzieję, że gady niezauważone przejdą kontrolę bagażową. Pomylił się. Musi się pożegnać z zarobkiem - pewnie liczył, że za rzadkie węże zgarnie fur pieniędzy.
Udręczonymi zwierzętami zajęło się już miejscowe Ministerstwo Środowiska i Zasobów Naturalnych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz