Dziennik Gazeta Prawana logo

Rysownik z pistoletem sterroryzował gazetę

12 października 2007, 14:25
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Jose Varela był na kontrakcie rysownika w hiszpańskojęzycznej wersji gazety "Miami Herald". No właśnie - był. Bo pokłócił się z naczelnym. Swój problem postanowił rozstrzygnąć przy pomocy karabinka półautomatycznego i 30 nabojów. Kolegów i szefa trzymał pod bronią przez dwie godziny. W końcu poddał się.

Ubrany w wojskowy strój, artysta wszedł do redakcji i wyciągnął karabin. Machając kolegom nad głowami długą lufą, biegał po korytarzach i krzyczał, że chce widzieć szefa. Czekał na niego dwie godziny, po czym poddał się bez walki i oddania choćby jednego strzału.

Nie doczekał się na swojego szefa i dlatego cały plan spalił na panewce. To dobrze dla jego byłego zwierzchnika, bo jest cały. A rysownik powinien pamiętać - gdyby się umówił na spotkanie, nie musiałby pewnie czekać. Teraz jednak poczeka - na rozprawę i wyrok.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj