Rumunka z Severin dostała karton po bananach ze szczątkami własnego ojca. Księża z jej rodzinnej miejscowości Darvari sprzedali cmentarz i ekshumowali ciała. Ale Aurelia Cenusa mieszkała daleko od Davari, więc kości ojca wysłali w paczce.
Pani Aurelia mieszka prawie 450 kilometrów od miejsca, gdzie leżał jej tata, więc miejscowa parafia dała jej wybór: albo przyjedzie po ciało sama, albo wyślą je pocztą.
"Myślałam, że to żart, kiedy zadzwonili, i zapomniałam o sprawie. Ostatnio brałam udział w loterii, więc gdy do domu przysłali mi dużą paczkę, pomyślałam, że coś
wygrałam" - opowiada wstrząśnięta kobieta.
"Gdy otworzyłam pudło, ze środka wypadła czaszka, prochy i ludzkie kości. Wszystko było zawinięte w garnitur, który na pogrzeb kupiłam mu 16 lat temu" - Aurelia Cenusa nie
kryje oburzenia i zapowiada: "Nie wybaczę im tego, pozwę do sądu całą parafię".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl