Prawie 40 lat temu wraz z kamratami zamordował dwóch młodych chłopaków. Tylko za to, że byli czarni. Teraz wreszcie 71-letni James Seale, były członek amerykańskiej rasistowskiej organizacji Ku Klux Klan, stanie przed sądem. Właśnie został aresztowany.
W 1964 roku Seale i kilku członków jego bandy porwali dwóch 19-latków: Henry'ego Dee i Charlesa Moore'a. Najpierw ich pobili. Chcieli na nich wymóc fałszywe przyznanie się do szmuglowania broni. Gdy już torturami wyciągnęli od nich zeznania, związanych wrzucili do rzeki Missisippi. Ich ciała znaleziono dopiero po kilku miesiącach. Morderców jednak nie udało się złapać.
Jednak bart jednego z zamordowanych chłopaków nie dawał za wygraną. I kilka lat temu wymógł na FBI wznowienie śledztwa. I udało się. Specjalna grupa policjantów dotarła do dowodów obciążających Seale'a i innego członka grupy - Edgara Raya Killena, który przebywa w areszcie od 2005 roku.
Obydwaj najprawdopodobniej spędzą za kratami resztę życia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|