Angela Merkel rozpoczęła wielką grę o wskrzeszenie konstytucji europejskiej. W najbliższych miesiącach należy spodziewać się wizyt pani kanclerz w tych europejskich stolicach, które najgłośniej protestują przeciwko reaktywacji traktatu. Wczoraj Merkel zaczęła swoje tournée od Pragi - pisze DZIENNIK.
Angela Merkel spotkała się w czeskiej stolicy z zatwardziałymi przeciwnikami eurokonstytucji: prezydentem Václavem Klausem i premierem Mirkiem
Topolánkiem, którzy jeszcze przed jej przyjazdem podkreślali w czeskich mediach jak bardzo są traktatowi przeciwni.
"Stanowisko Czech jest jasne. Chcemy całkiem nowego projektu konstytucji. Stary jest do niczego" - mówił w rozmowie z DZIENNIKIEM wicepremier Czech odpowiedzialny za sprawy europejskie Alexandr Vondra. Ale to nie zniechęciło szefowej niemieckiego rządu.
"Pani kanclerz próbowała wczoraj zaprosić naszych decydentów do włączenia się w dyskusję nad ostatecznym kształtem traktatu, gdzieś w tle rysując perspektywę międzynarodowej izolacji Czech. Ona dobrze wie, że czeskie społeczeństwo jest bardziej proeuropejskie niż rządzący. A to przecież referendum zdecyduje" - mówi DZIENNIKOWI Jiri Pehe, politolog z Uniwersytetu Karola i były doradca prezydenta Václava Havla.
Konstytucję próbowali już ożywić Finowie, ale bez większego powodzenia; jednak niemiecka kanclerz wydaje się być znacznie bardziej zdeterminowana, by osiągnąć sukces i ma plan działania: najpierw seria rozmów, a w czerwcu mocne uderzenie - gotowy i poprawiony dokument stworzony na bazie dotychczas istniejącego projektu.
"Niemiecka dyplomacja celowo zostawia sobie pole do zmian, bo jest gotowa do sporych ustępstw. Nie chce powtórzyć błędów Konwentu Europejskiego i podejrzeń o narzucanie czegokolwiek mniejszym państwom przez Niemcy i Francję" - ocenia w rozmowie z DZIENNIKIEM czołowy niemiecki publicysta Jan Ross z tygodnika "Die Zeit".
"Stanowisko Czech jest jasne. Chcemy całkiem nowego projektu konstytucji. Stary jest do niczego" - mówił w rozmowie z DZIENNIKIEM wicepremier Czech odpowiedzialny za sprawy europejskie Alexandr Vondra. Ale to nie zniechęciło szefowej niemieckiego rządu.
"Pani kanclerz próbowała wczoraj zaprosić naszych decydentów do włączenia się w dyskusję nad ostatecznym kształtem traktatu, gdzieś w tle rysując perspektywę międzynarodowej izolacji Czech. Ona dobrze wie, że czeskie społeczeństwo jest bardziej proeuropejskie niż rządzący. A to przecież referendum zdecyduje" - mówi DZIENNIKOWI Jiri Pehe, politolog z Uniwersytetu Karola i były doradca prezydenta Václava Havla.
Konstytucję próbowali już ożywić Finowie, ale bez większego powodzenia; jednak niemiecka kanclerz wydaje się być znacznie bardziej zdeterminowana, by osiągnąć sukces i ma plan działania: najpierw seria rozmów, a w czerwcu mocne uderzenie - gotowy i poprawiony dokument stworzony na bazie dotychczas istniejącego projektu.
"Niemiecka dyplomacja celowo zostawia sobie pole do zmian, bo jest gotowa do sporych ustępstw. Nie chce powtórzyć błędów Konwentu Europejskiego i podejrzeń o narzucanie czegokolwiek mniejszym państwom przez Niemcy i Francję" - ocenia w rozmowie z DZIENNIKIEM czołowy niemiecki publicysta Jan Ross z tygodnika "Die Zeit".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|