Christian Steven Ponce myślał, że jest bezkarny. Ukrywał się w USA, po tym, jak zabił kandydata na prezydenta Ekwadoru. Wpadł przez przypadek. Złapała go drogówka. Miał niezapięte pasy.
Zastępca szeryfa z okręgu Greene w stanie Nowy Jork zobaczył samochód, w którym kierowca jechał bez prawa jazdy. Od razu zatrzymał auto, by wypisać mandat. Gdy tylko sprawdził w komputerze nazwisko zatrzymanego, od razu wyciągnął broń i kazał mu położyć się na ziemi. Ponce trafił do aresztu, a amerykańskie władze już szykują ekspresową ekstradycję do Ekwadoru.
Ponce w 1999 roku zamordował kandydata na prezydenta Jaime Curtado, jego bratanka i ich ochroniarza. Jego dwóch wspólników już siedzi w ekwadorskim więzieniu. A on sam uciekł do Stanów. Teraz jednak odpowie za zbrodnię.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl