Jest tylko jeden problem. Rząd Angeli Merkel nie chce dać żydowskim robotnikom więcej niż dziesięć milionów euro. Ci domagają się aż 100 milionów do podziału. Jednak kanclerz Niemiec obiecuje, że dogada się z premierem Ehudem Olmertem.
Bo w 2000 roku, gdy Niemcy załatwiały sprawy odszkodowań dla więźniów obozów koncentracyjnych i robotników przymusowych, zapomniano o tych, którzy pracowali w gettach.
Co prawda, w 2002 roku specjalna ustawa miała dać pieniądze mieszkańcom gett. Tylko że wnioski musiały przejść przez niemieckie urzędy. A te odrzuciły większość z nich, wykorzystując
kruczki prawne. Dlatego teraz kanclerz Merkel kazała uprościć przyznawanie pieniędzy. Teraz Żydzi będą mogli dostać pieniądze, gdy tylko dowiodą, że pracowali w gettach.