Mimo że od wojny Izraela i Hezbollahu minęło już kilka miesięcy, wystarczy iskra, by w tym rejonie Bliskiego Wschodu doszło do wybuchu. Tak było w nocy. Libańskie oddziały ostrzelały izraelskich żołnierzy, a ci odpowiedzieli ogniem. Nie było ofiar.
To pierwszy taki wypadek od października, gdy skończyła się wojna. Izrael twierdzi, że jego patrol saperów został ostrzelany, gdy przy granicy z Libanem szukał min, pozostawionych przez Hezbollah.
Armia izraelska uważa sprawę za zamkniętą. Po wymianie ostrzegawczych strzałów i mediacji jednostek ONZ żołnierze dokończyli misję. Ale izraelskie lotnictwo zapowiada, że zwiększy liczbę swoich lotów nad Libanem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl