22-letni Aleksander i 15-letnia Sonia, dzieci Litwinienki z pierwszego małżeństwa, są zgodni. "Każda hollywoodzka historia obróci tragiczną historię mojego ojca w rozrywkę" - tłumaczy Aleksander. I dodaje, że jest bardzo zdziwiony, ponieważ nikt nie pytał ich o zdanie na temat ekranizowania życia byłego rosyjskiego szpiega. "Przecież jesteśmy jego dziećmi. Też mamy jakieś prawa" - dodaje.
Sonia z kolei skarży się, że o śmierci ojca dowiedziała się z telewizji. "Nikt nie pomyślał, by zawiadomić nas, że ojca otruli. Próbowałam się do niego dodzwonić, ale się nie udało" - opowiada dziewczyna, która w ciągu sześciu lat cztery razy odwiedziła ojca w Londynie.
Sonia i Aleksander żyją z mamą i dziadkami w trzypokojowym mieszkaniu w postsowieckim bloku w Moskwie. Syn Litwinienki pracuje jako sprzedawca samochodów i zarabia równowartość około 1500 złotych miesięcznie. Jego matka, pierwsza żona byłego szpiega, Natalia, jest księgową i na rękę dostaje równowartość około 600 złotych. Kobieta, choć przyznaje, że kochała męża, nazywa go zdrajcą.
"Sasza sprzedał swoją rodzinę, potem FSB, potem swój kraj i swoją religię. Ale to nie zmienia faktu, że jego śmierć była straszną tragedią i bardzo go kochaliśmy" - opowiada Natalia.
Aleksander Litwinienko zmarł w listopadzie ubiegłego roku. Scotland Yard potwierdził w śledztwie, że został otruty polonem. Brytyjczycy podejrzewają, że maczała w tym palce Moskwa. Natychmiast po śmierci szpiega, który umierał w męczarniach na oczach świata, pojawiły się pomysły na filmy i książki o jego życiu. W jednym z obrazów Litwinienkę ma zagrać znany amerykański aktor Johnny Depp.