Miał jeden cel - zabić jak najwięcej ludzi wewnątrz budynku. Na szczęście nie udało mu się wejść do środka. Samobójca zdetonował bombę przed wejściem do komisariatu afgańskiej policji w mieście Chost. Zginął zamachowiec i jeden policjant.
Mundurowy zginął, bo chciał uchronić swoich kolegów w środku budynku i powstrzymał zamachowca-samobójcę. Terrorysta był obwieszony ładunkami wybuchowymi, ukrytymi pod ubraniem. Chwilę potem powietrze rozerwał huk detonacji. Zginęli obaj: napastnik i policjant. Są też ranni.
W Afganistanie jest coraz więcej zamachów. Terroryści i talibowie chcą w ten sposób pokazać, że nie zrezygnowali z walki z siłami koalicji. W Afganistanie są już polscy żołnierze. Będą służyć między innymi w niebezpiecznym rejonie miasta Kandahar - stolicy państwa talibów, przed ich obaleniem. To właśnie tam urzędował jednooki mułła Omar - przywódca talibów i przyjaciel Osamy bin Ladena.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz