Feralnego dnia młoda nauczycielka dostała zastępstwo. Podczas lekcji nie potrafiła uspokoić jednego z uczniów, siedmioletniego syna imigrantów. Tłumaczyła, że chłopiec aż trzy razy wstawał z ławki i temperował ołówek.
Wściekła kobieta chwyciła za nożyczki i kazała malcowi wystawić język. Zagroziła, że mu go obetnie. Chłopiec myślał, że to tylko zabawa i język wystawił. Jednak kobieta chwyciła go i zaczęła ciąć, zadając coraz głębszą ranę. Gdy krew lała się już obficie, odłożyła narzędzie i zakazała uczniowi mówić komukolwiek o tym, co się stało.
Chłopiec trafił jednak do szpitala. Lekarze założyli mu pięć szwów. Siedmiolatek jest ciągle w szoku - nie je, nie śpi i nawet nie chce myśleć o powrocie do szkoły.
Nauczycielka-furiatka straciła pracę, a sprawa trafiła na biurko włoskiego resortu oświaty. Kobieta tłumaczy, że nie wie, jak doszło do wypadku i że wszystko miało być tylko zabawą.