Są na to mocne dowody - twierdzą słowackie media, powołując się na historyków, także kościelnych, którzy odnaleźli w archiwum czeskiego MSW dokumenty komunistycznej bezpieki, potwierdzające przeszłość Sokola.
Już w 1972 r. duchowny był tak zwanym OZI, czyli osobowym źródłem informacji. W latach 80. pod pseudonimem "Świętopełk" duchowny informował swoich mocodawców z StB o sytuacji w słowackim Kościele, np. o planowanych nominacjach biskupów, wizytach w Watykanie, rozmowach ze zwierzchnikami oraz o działalności słowackich księży emigrantów w Stolicy Apostolskiej.
Kościołowi szkodził nawet w 1989 roku, kiedy objął w nim jeden z najważniejszych urzędów - metropolity Bratysławy. Prasa słowacka twierdzi, że za zasługi dla reżimu zaproponowano mu nawet eksponowane stanowisko w Komunistycznej Partii Czechosłowacji.
Dziś słowacki episkopat stara się ten skandal wyciszyć. "Arcybiskup Sokol ma nasze pełne zaufanie" - głosi komunikat episkopatu. Hierarchowie Kościoła mówią wprost, że nie mają zamiaru wyjaśniać i oceniać przeszłości duchownych uwikłanych we współpracę z komunistycznym reżimem. Milczy sam arcybiskup, który leczy się w Wiedniu.