Talibowie zaatakowali wczoraj główną amerykańską bazę w Afganistanie, w której przebywał wiceprezydent USA. Dick Cheney uszedł cało. Dla analityków stało się jasne - afgańscy rebelianci to armia dysponująca sprawnym wywiadem - pisze DZIENNIK.
"To nie był przypadkowy atak. Talibowie mają szpiegów i dzięki nim dowiedzieli się, że Cheney jest w Bagram. Choć zdawali sobie sprawę z tego, że raczej
nie uda im si go zgładzić, to zorganizowali akcję, by pokazać Ameryce, że znów są silni, gotowi do walki i że już nikt nie może czuć się w Afganistanie bezpiecznie" - mówi
DZIENNIKOWI Mustafa Alani, ekspert Gulf Research Center.
Do ataku na zbudowaną jeszcze przez Sowietów bazę w Bagram położoną około 60 km na północ od Kabulu doszło wczoraj rano. Zaledwie kilkanaście godzin wcześniej wylądował w niej rządowy samolot, którym Cheney przybył z utrzymywaną w sekrecie wizytą. Nikt na razie nie jest w stanie powiedzieć, kto poinformował rebeliantów o przybyciu zastępcy George’a W. Busha. Wielu jest pod wrażeniem, że w ciągu zaledwie kilku godzin byli w stanie przygotować akcję.
"Wiedzieliśmy, że Dick Cheney jest w Bagram. To on był celem naszego ataku" - ogłosił w specjalnym oświadczeniu rzecznik talibów Kari Jusuf Ahmadi.
Świadkowie opowiadają, że zamachowiec był ukryty na przyczepie ciężarówki wiozącej paliwo. Gdy auto zatrzymało się przed główną bramą i gdy zaczęła się jego szczegółowa kontrola, zeskoczył z lawety i po chwili wysadził się w powietrze. W ogniu stanęła także cysterna. W wybuchu zginęło co najmniej 14 osób, w tym żołnierz amerykańskiej piechoty morskiej i jego kolega z armii Korei Południowej.
Do ataku na zbudowaną jeszcze przez Sowietów bazę w Bagram położoną około 60 km na północ od Kabulu doszło wczoraj rano. Zaledwie kilkanaście godzin wcześniej wylądował w niej rządowy samolot, którym Cheney przybył z utrzymywaną w sekrecie wizytą. Nikt na razie nie jest w stanie powiedzieć, kto poinformował rebeliantów o przybyciu zastępcy George’a W. Busha. Wielu jest pod wrażeniem, że w ciągu zaledwie kilku godzin byli w stanie przygotować akcję.
"Wiedzieliśmy, że Dick Cheney jest w Bagram. To on był celem naszego ataku" - ogłosił w specjalnym oświadczeniu rzecznik talibów Kari Jusuf Ahmadi.
Świadkowie opowiadają, że zamachowiec był ukryty na przyczepie ciężarówki wiozącej paliwo. Gdy auto zatrzymało się przed główną bramą i gdy zaczęła się jego szczegółowa kontrola, zeskoczył z lawety i po chwili wysadził się w powietrze. W ogniu stanęła także cysterna. W wybuchu zginęło co najmniej 14 osób, w tym żołnierz amerykańskiej piechoty morskiej i jego kolega z armii Korei Południowej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl