Sędzia patrzył na listę przestępstw, o które oskarżono Lewisa, i na wyglądającego jak aniołek chłopczyka, który spał słodko na ławie oskarżonych. Nikt by przecież nie uwierzył, że ten malec kradnie komórki i papierosy, czy też jest najgorszym rozrabiaką w okolicy. Dlatego nałożył na niego coś, co Anglicy nazywają karą za zachowania antyspołeczne.
Jeśli policja złapie Lewisa z nożem czy z puszką piwa w ręku albo jeśli ktoś się na niego poskarży, że znów rzuca kamieniami w samochody, to będzie odpowiadał przed sądem jak przestępca. Dostał też areszt domowy. Nie może wychodzić od 9 wieczorem do 6 rano.
Ta kara może pomóc. Zmusi rodziców chłopca, by wreszcie się za niego wzięli. Jest na mocnych środkach psychotropowych, chodzi do innej szkoły i na kursy radzenia sobie z wściekłością. Może się uda wyprowadzić go na ludzi.