O tym, że prezydent USA George W. Bush często zagląda do kieliszka, wie każdy, kto pracuje w Białym Domu. Ale to, co mówi pijany prezydent, wprawia w osłupienie wszystkich. Ostatnio Bush, po kilku głębszych, zaczął mówić o swojej żonie. I to bardzo wulgarnie - nazwał ją p***ą.
"Prezydent nigdy nie zachował się tak źle" - twierdzą pracownicy Białego Domu. Nie tylko chodził pijany, ale także wulgarnie wyrażał się niemal o wszystkim. Nie oszczędził nawet swojej żony, którą wulgarnie znieważył.
Laura Bush na szczęście niczego nie słyszała, bo nie jest tajemnicą, że ostatnio rzadko pojawia się w Białym Domu. Nie chce patrzeć, jak jej mąż się upija i woli nocować Mayflower Hotel w Waszyngtonie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|