Cała policja w Badenii-Wirtembergii na południu Niemiec została postawiona na nogi. Krótko po godz. 14 na przedmieściach Heilbronnu przechodzień zobaczył radiowóz. Obok niego leżało w kałużach krwi dwoje policjantów. Kobieta już nie żyła, jej kolega był ciężko ranny.
Nie wiadomo, kto i dlaczego strzelał do funkcjonariuszy. Policjanci nie informowali centrali, że jadą na interwencję. Nie znaleziono przy nich służbowej broni, zginęły też kajdanki. Ranny funkcjonariusz jest nieprzytomny. Śledczy czekają, kiedy będzie można go przesłuchać.
Policja nadaje przez radio komunikaty, żeby nie zabierać do samochodu autostopowiczów. A jeśli ktoś wiózł nieznajomego, jest proszony o kontakt. Okolice, gdzie mieszka 120 tys. ludzi, są patrolowane. Na drogach utworzyły się wielokilometrowe korki.
Mundurowi szukają też dwoje starszych ludzi na rowerach, którzy byli widziani niedaleko miejsca tragedii. Para mogła zobaczyć mordercę albo jakieś szczegóły, które pomogą w śledztwie.