"Teraz nie możemy powiedzieć, czy ktokolwiek przeżył. Dostęp do miejsca katastrofy jest bardzo trudny" - powiedział dziennikarzom kameruński minister stanu ds. administracji lokalnej i decentralizacji. "Rozpoczynamy nową, bolesną fazę. Nasze zadanie będzie teraz cięższe, zadanie wydobywania ciał" - wyjaśnił.
Wcześniej kameruńskie radio, powołując na grupę kryzysową stworzoną przez premiera kraju, podało, że wrak kenijskiego Boeinga 737 odnaleziono na mokradłach na południowy wschód od lotniska w Duali w Kamerunie.
Szef linii Kenya Airways powiedział, że do wraku nie mozna dojechać samochodami. Samolot leży wśród drzew w niedostępnym terenie i - jak to okreslił - z powietrza robi złe wrażenie. W poniedziałek rano zostanie podjeta próba dotarcia do maszyny.
Samolot, który leciał do stolicy Kenii Nairobi, rozbił się krótko po starcie z Duali. Na pokładzie maszyny znajdowali się pasażerowie z ponad 20 krajów. Na liście pasażerów samolotu, przekazanej polskiej ambasadzie w stolicy Kenii, Nairobi, nie było obywateli polskich.