Wstępnie ustalono, że przyczyną wybuchu było zapadnięcie się gruntu, co doprowadziło do rozszczelnienia gazociągu. Prokurator generalny Ukrainy Swiatosław Piskun przypomniał, że do podobnej sytuacji doszło "mniej więcej na tym samym odcinku" magistrali Urengoj-Użhorod w 2003 r. "Ludzie, którzy powinni kontrolować gazociąg i zapobiec takim zdarzeniom, nie dopełnili obowiązków" - powiedział Piskun.
30-metrowy odcinek gazociągu transportującego rosyjski gaz do Europy Zachodniej wybuchł w poniedziałek po południu, kilkadziesiąt kilometrów na południe od Kijowa. Eksplozja wywołała pożar, który szybko ugaszono. Nie było ofiar.
Rosyjskie i ukraińskie koncerny gazowe - Gazprom i Naftohaz Ukrainy - zapewniły kilka godzin po wybuchu, że dostawy gazu dla odbiorców zachodnioeuropejskich nie są zagrożone i odbywają się normalnie, a gaz płynie innymi rurociągami. Polska, a także Czechy, Słowacja, Węgry i Rumunia potwierdziły, że dostawy odbywają się normalnie.
Gazociąg z Urengoju na zachodniej Syberii do Użhorodu przy granicy ze Słowacją to jeden z trzech najważniejszych gazociągów przebiegających przez terytorium Ukrainy.
Władze Ukrainy wykluczyły zamach terrorystyczny jako powód awarii odcinka gazociągu Urengoj-Użhorod w okolicach Kijowa. Stwierdzono, że awarię spowodowała niedbałość osób odpowiedzialnych za eksploatację rury. Rurociągiem płynie gaz do Europy Zachodniej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama